poniedziałek, 29 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Tętno mi przyśpieszło. No nie codziennie dowiaduje się, że ktoś mnie kocha. Chciałam coś powiedzieć co kolwiek ale nie mogłam. Miałam pustkę w głowie. Cas zaczął mnie drapać pazurami w nogę. A tak zapomniałabym.
-Sala wolna?-spytałam cicho.
-Tak.
Pociągnęłam Noc'a. Weszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy na "sale". W rzeczywistości był to bydynek wielkości dużego boiska piłkarskiego. Można tam było ćwiczyć. Weszliśmy do środka. Kliknęłam jeden przycisk i nagle zapaliły się światła. Na.przeciwko stał ring. W kącie stały rękawice i bandaże. Odwróciłam się do Noctis'a. Zagryzłam wargę. To milczenie stało się wręcz wyczówalne. Boże zlituj się.
-Ja też cie kocham.
(Noc?)

niedziela, 28 września 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

Uśmiechałem się tylko po to by nie płakać. Oddychałem głęboko by przypadkiem nie zabrakło mi oddechu, by jednocześnie smutek ale i złość na siebie nie zacisnęły mi gardła. Milczałem by nie powiedzieć czegoś czego będę na pewno żałować. Oparłem się plecami o ścianę.
- Powiedz coś... - powiedziała Grace drżącym głosem gdy po tym jak skończyła zapadła długa chwila milczenia.
Pokręciłem głową.
- Mogłaś mi powiedzieć wcześniej - zauważyłem z goryczą
- Przepraszam..., nie wiedziałam jak zareagujesz - odpowiedziała
- Podobnie jak teraz - powiedziałem prawie wchodząc jej w słowo i podniosłem na nią wzrok
Zamilkła i patrzała na mnie wyczekująco chcąc się dowiedzieć jak to odbiorę. Zamknąłem na chwilę oczy i odetchnął głęboko.
- Czemu zawsze ja mam tak przerąbane w życiu? - zapytałem dość cicho sam siebie
Patrzyła na mnie ze zdziwieniem. Mimo, że nie zwracałem w tej chwili uwagi na Max'a czułem na sobie jego wzrok pełen zainteresowania.
- Ty? - zapytała zdziwiona
Kiwnąłem głową.
- Bo jeśli ty umrzesz będziesz mieć spokój na zawsze, a ja zakochując się w Tobie nie będę mógł myśleć o niczym innym - odpowiedziałem i spojrzałem jej w oczy z smutnym uśmiechem
A wspominając jej opowieść... Jej ojciec tak? Teraz jeszcze bardziej chciałem jedynie zabić tego gnoja.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

-Lepiej będzie jak poczekasz-stwierdziłam.-Jak chcesz to możesz wejść bo Max zawsze siedzi w osobnym pokoju.
Noc kiwnął głową. Niedobrze mi było ale to efekt uboczny. Weszłam do lokalu. Jak zawsze było tam pełno ludzi. Otworzyłam duże dębowe drzwi i przekroczyłam je. Szybko zamknęłam.
-Cześć siostrzyczko.
-Co chcesz?
-Jak zawsze milutka. Powiedziałaś mu?
-Nie...
Max westchnął i potarł skroń.
-Kiedy brałaś?
-Dwa dni temu. Masz?
Brat rzucił mi tabletki. No musiałam takie brać. Kiedy byłam mała mój ojciec pokazał mi magazyn. Były tam środki radioaktywne. Coś wybuchło. Zostałam napromieniowana. Jeśli przestałabym brać moje priszki to bym umarła. Najprawdopodobniej. Wysypałam kilka na rękę o połknęłam.
-Bierzesz więcej.
-Wiem. Coraz bardziej boli.
Nagle wszedł Noc.
-Teraz mu powiedz.
Spojrzałam mu w oczy. Za późno widział tabletki. Wstałam i zaczęłam opowiadać.
(Noc?)

Od Noctis'a d.c. Grace

Gdy się odsunęła pośpiesznie kiwnąłem głową.
- Tylko skoczę po kluczyki.. - powiedziałem i wszedłem do kuchni
Jak powiedziałem tak też zrobiłem, zgarnąłem z blatu klucze i telefon, po czym wróciłem.
- Jedziemy? - zapytała Grace
Kiwnąłem głową i ruszyliśmy do drzwi, które przed nią otworzyłem. Zaśmiała się i wyszła pierwsza, zaraz zrobiłem to samo i zamknąłem drzwi na klucz. Grace czekała już na mnie pod autem. Szybko podbiegłem i otwarłem jej drzwi.
- Mogłeś powiedzieć, że jest otwarte - zauważyła, ale bardziej rozbawiona niż zła
- Mogłem - przytaknąłem po czym wsiadłem na miejsce kierowcy.
Zapaliłem silnik i już po chwili jechaliśmy ulicą centrum zmierzając do Max'a. Zajęło nam to nie więcej niż 30 minut, przy czym Grace większość drogi mnie prowadziła jak wykwalifikowany GPS. Zatrzymałem się pod wskazanym przez nią budynkiem.
- Iść z Tobą czy poczekać na Ciebie w aucie? - zapytałem


< Grace?>

sobota, 27 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Westchnęłam.
-Po prostu cudownie-wymamrotałam.
Zapadła cisza. Usłyszałam brzęczenie. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni i odebrałam.
-Czego?-zapytałam.
-Jakaś ty milutka-stwierdził Max.
-Tak, tak. O co chodzi?
-Przyjedź. Musimy pogadać.
-Dobra. Będę za kwadrans.
Popatrzyłam na Noc'a i uśmiechnęłam się uroczo.
-Co?-zwpytał.
-Jedziemy do Max'a.
-My?
-Proszę.
Wstałam i zarzuciłam mu ręce na szyję. Uśmiechnęłam się jeszcze i go pocałowałam.
(Noc?)

piątek, 26 września 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

- Przepraszam..., musiałem gdzieś pojechać - odpowiedziałem
- Niby gdzie? - zapytała dalej widać było po niej zdenerwowanie
- Do Hounslow - odpowiedziałem
- Po co? - teraz widocznie pytała z czystej ciekawości - i czemu nie było Cię tak długo? To raptem 30 minut drogi, przy wolnej jeździe i korkach - zauważyła
- Miałem tam coś ważnego do załatwienia - odpowiedziałem
- I nie możesz mi powiedzieć ponieważ? - uniosła brew
Rozejrzałem się.
- To nie najlepsze miejsce na takie rozmowy, nie powinienem w ogóle nic napominać - stwierdziłem
- Jesteś we własnym domu, niby gdzie możesz się czuć bezpieczniej? - zapytała
- Nie w moim tylko w  Rosie, tak dokładniej, ja tu mieszkam od dwóch miesięcy, nie więcej. W moim czułbym się pewnie - odpowiedziałem
- Więc nie powiesz? - zapytała chcąc przejść do sedna
Poszedłem do niej dość wolno i nachyliłem się.
- Byłem u kolegi, ale nie wiem czy ktoś mnie nie podsłuchuje, ostatnio prawie ich znaleźli, więc teraz muszę być ostrożniejszy - szepnąłem jej do ucha po czym delikatnie pocałowałem w policzek z lekkim uśmiechem

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Przewróciłam oczami. Odłożyłam książkę na stolik i delikatnie przykryłam Noc'a kocem. Miła odmiana poleżeć przytulonym do kogoś. Przymknęłam powieki. Nie chciałam zasnąć ale oczy same mi się zamknęły. Kiedy się obudziłam było południe. A przynajmniej tak mi się zdawało. Wstałam i powlokłam się do kuchni. Zrobiłam kawę. Dopiero kiedy wypiłam trochę mój mózg zaczął normalnie pracować. Nie było Noctis'a. Zadzwoniłam ale nie odebrał. Siedziałam tak dwie godziny zastanawiając się czy nic mu nie jest. Nagle otworzyły się drzwi.
-Gdzieś ty był?-spytałam.
-A co martwiłaś się?-odpowiedział drwiąco.
-Tak i to bardzo-stwierdziłam.
(Noc?)

Od Noctis'a d.c. Grace

Obudziłem się, nie wiem ile spałem. Trudno było to określić, ale mimo to zsunąłem się z łóżka i - nieco nieprzytomny - ruszyłem na dół by poszukać Grace. Stanąłem w wejściu do salonu przecierając oczy. Grace podniosła na mnie wzrok od książki. Uśmiechnąłem się do niej szeroko. Był to mimowolny uśmiech. Gdy jestem zaspany trudno mi opanować wszystkie odruchy. Nie umiem tak dobrze ukrywać uczuć. Ziewnąłem. 
- Nie wyspałeś się to wracaj do łóżka - powiedziała też się uśmiechając
- Nie chce - mruknąłem
Podszedłem i usiałem obok. 
- Oczy same Ci się zamykają - zauważyła 
- I co z tego? - zapytałem opanowując kolejne ziewnięcie 
- Jak się nie wyśpisz będziesz nieprzytomny - powiedziała odkładając książkę
- Mhm... - mruknąłem średnio jej słuchając
Właśnie chciała wygarnąć mi jak się przejmuję tylko co mówi, ale przytuliłem się do niej i przymknąłem oczy. 
- Tylko minutkę.... - mruknąłem dość cicho 
Tyle, że minutka przytulania zmieniła się w dłuższy sen. 

< Grace?> 

czwartek, 25 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Śniła mi się matka i babcia. Obie były szczęśliwe, a potem pojawiłam się ja... Obudziłam się i zobaczyłam Noc'a. Spał. Musiał być zmęczony. Cas wstał i patrzył się na mnie. Zeszłam z łóżka. Wykonałam jeden ruch ręką i Noctis pojawił się na łóżku. Przykryłam go i poszłam na dół. Rose chyba gdzieś wyszła. Popatrzyłam na kuchnie. W sumie czemu nie? Poszłam na zakupy i wróciłam po pół godziny. Zabrałam się do roboty. Wrzuciłam makaron do wody i usmażyłam mięso. Wsypałam to potem do miski i dodałam sosu. Lubiłam spagetti. Było proste i szybkie i smaczne i w ogóle. Uśmiechnęłam się do psa.
- Ale Noc się zdziwi -zaśmiałam się.
Usiadłam na kanapie i otworzyłam pierwszą lepszą książkę. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału stwierdziłam coś istotnego. Muszę porozmawiać z Max'em. No i z Noctisem. Poważnie.
(Noc?)

Od Noctis'a d.c. Grace

- Wiem, za około pół godziny rana powinna zniknąć więc lepiej odpocznij - powiedziałem
- Ale... - już chciała zaprotestować
Spojrzałem jej w oczy i pogłaskałem ją po policzku.
- Odpocznij, nie martw się już nie odlecisz, ale lepiej weź coś na wzmocnienie - powiedziałem i podałem jej coś co dla kogoś zwyczajnego wyglądało jak zwykła kawa ale było eliksirem wzmacniającym
Kiwnęła głową, usiadła i wykonała polecenie, po chwili oddała mi pusty kubek. Westchnąłem cicho.
- Długo byłam nieprzytomna? - zapytała
- Nie, parę godzin - odpowiedziałem
- Czyli?
- Czyli jakieś 7 godzin... - odpowiedziałem
Westchnęła nabierając mocniej powietrza i wolno znów się położyła.
- Prześpij się, dobrze Ci to zrobi - uśmiechnąłem się do niej
Przymknęła oczy. Widocznie było jej nieco lepiej. Obudziła się w najgorszym momencie, tuż przez zrośnięciem rany, wtedy najgorzej boli. Po chwili jej oddech stał się równy. Kiedy minęło pół godziny sprawdziłem ranę, pozostała w jej miejscu tylko mała blizna. Zaraz znów przykryłem Grace.Wysiedziałem tak godzinę, może dwie, oczy same mi się zamykały. Oparłem się o krawędź łóżka lecz zamiast zastosować się do wcześniejszej myśli: " Tylko na chwilę przymknę oczy". Po chwili urwał mi się film i pogrążyłem się w śnie tak samo jak leżąca obok najważniejsza osoba w moim świecie.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Dziwnie się czułam. Tak jakbym się unosiła. Tak lekko. Jednak nic nie trwa wiecznie. Uchyliłam powieki i przeszyła mnie fala bólu. Mimo to otworzyłam oczy. Pierwsze co zobaczyłam to Cas który zaczął szczekać. Odwróciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam Noc`a. Uśmiechnęłam się do niego słabo. Kręciło mi się w głowie. Raczej nie wyglądałam za dobrze. Może umrę. Poczułam jak Noctis złapał mnie za rękę.
-Wszystko będzie dobrze-powiedział.
Czułam w ustach smak krwi. Mrugnęłam kilka razy żeby nie zasnąć.
-Skąd wiesz ?-zapytałam.
Cas polizał mnie i zaczął ujadać. Czuł to co ja. On wiedział najlepiej co teraz przeżywam. Złapałam gwałtownie powietrze. Nie mogę zasnąć, nie mogę. Jeśli to zrobię to się już nie obudzę.
(Noc? )

Od Noctis'a d.c. Grace

Byłem przerażony, tak, inaczej nie można tego opisać. Przez głowę w zawrotnym tempie przeleciała mi myśl, że jeśli ta rana jest poważna to mogę jej już nigdy nie zobaczyć. Podbiegłem do niej, jeśli te parę kroków można tak nazwać. Delikatnie złapałem ją w idealnym momencie bo osunęłaby się na ziemię.
- Grace..., spokojnie, wyciągnę Cię z tego - zapewniłem ale bardziej by uspokoić siebie
- Ręce Ci się trzęsą - zauważyła dość cicho
- Wiem... - odpowiedziałem - Nie ruszaj się
Milczała. Jak najdelikatniej umiałem wyciągnąłem zakrwawiony nóż z jej brzucha. Syknęła cicho.
- Przepraszam - mruknąłem
Kiwnęła tylko głową na znak, że nie szkodzi. Szybko ruszyłem do wyjścia, Cas ruszył za nami. Po chwili byliśmy już na zewnątrz niezauważeni przez nikogo, otworzyłem tylne drzwi dla psa i zamknąłem je zaraz za nim. Grace posadziłem delikatnie na przednim siedzeniu. Dziwne, że żadna policja mnie nie złapała gdyż pędziłem tak szybko, że odebranie prawa jazdy było by w tej chwili wskazane. W krótkim czasie byliśmy już w domu. Osobiście w tych czasach bardziej ufam własnej magii niż lekarzom.
- Rose! - krzyknąłem od progu niosąc Grace
Nie musiałem czekać długo by moja kuzynka wyłoniła się z kuchni.
- Co się stało? - zapytała widocznie zszokowana
- Nie czas teraz na wyjaśnienia, leć na dół i przynieś co trzeba - odpowiedziałem
Skinęła wolno głową i zniknęła w piwnicy. Wszedłem na górę do pokoju i położyłem Grace na łóżko. Była już pół przytomna i mało do niej dochodziło. W sekundzie w drzwiach pojawiła się Rosie z wszelkimi potrzebnymi rzeczami. Wyleczenie tej rany trwało dobre 4 godziny, po czym Grace zapadła w nieco płytki ale spokojny sen. Mimo, że Rosie poszła odpocząć, ja nie ruszyłem się z miejsca, tylko opadłem na krzesło koło łóżka, w którego nogach leżał Cas.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Posmutniałam. Zerwałam się z łóżka. Przypomniał mi się mój ojciec.
-No to szybko-wymamrotałam.
Poszłam dołazienki i się ogarnęłam. Noc powiedział mi do kogo jedziemy ale aktualnie byłam zamknięta w swoich własnych myślach. Dojechaliśmy pod budynek jakieś firmy. Weszliśmy. Facet siedział w gabinecie. Noctis zajął się nim a ja demonem. Moje oczy zrobiły się czerwone. Cas wyskoczył na coś co wyglądało jak pies z szkła. Jego oczy błyszczały się rubinowym światłem. Wszysyko poszło gładko. Znaczy prawie. Kiedy mężczyzna uświadomił sobie, że umrze wyjął coś z kieszeni. Rzucił to w moją stronę. No potem jego marny żywot się zakończył. Poczułam ból w brzuchu. Dotknęłam tego miejsca. Spojrzałam w dół. Było pełno krwi. Popatrzyłam Noctisowi w oczy. Dostrzegłam w nich coś innego. Coś czego jeszcze nigdy nie widziałam.
(Noc?)

środa, 24 września 2014

Od Sean'a d.c. Sonetto

Szedłem właśnie do domu. Niezbyt lubię chodzenie po południu, tym bardziej polowanie, nie jest to zbyt ciekawe. Demon nie wyskoczy nagle z ciemności i nie rzuci Ci się na twarz z ostrymi jak brzytwa pazurami... No, ale jak się właśnie teraz okazało miała być dość ciekawa zabawa. Jakaś łowczyni leżąca na ziemi, raczej żywa, więc w zamyśle zostawiłem ją na później i wyłażący spod gruzu demon. Szybko wyciągnąłem Executioner - tak, to mój ulubiony rewolwer - i wycelowałem do demona. Wystarczyły dwa strzały i leżał na ziemi wijąc się. Może i lepiej czuję się w roli łowcy ale jako mag muszę potrafić zrobić sobie odpowiednią broń. Demon ogólnie wyglądał jak zrobiony ze szła lub z porcelany. Ciekawy typ, takiego jeszcze nie widziałam, ale prawdo podobnie był to zwykły Ferel. Dziewczyna widocznie usłyszała huk wystrzału bo momentalnie podniosła wzrok. 
- Jeśli dasz radę poczekaj sekundkę, tylko z nim skończę - powiedziałem do niej z krzywym uśmiechem i ruszyłem na niego dość szybkim biegiem. 
Po kolejnych dwóch strzałach Ferel leżał już nieżywy, no, raczej pół żywy, lub po prostu nie chciał zniknąć. Wyciągnąłem czarny proszek, którego sam nie pamiętam nazwy, ale na szczęście znam zastosowanie. Posypałem demona, a ten wolno zaczął się rozpuszczać ponieważ proszek działał na niego jak kwas. Po chwili została tylko czarna kałuża. Schowałem broń i podszedłem do dziewczyny. 
- Coś się stało? - zapytałem kucając obok

<  Sonetto?> 

Od Noctis'a d.c. Grace

Przedłużyłem to nieco, ale Grace po chwili się odsunęła.
- To co z tym zrobić? - zapytała
- Em..., no więc... - nieco się zająkałem bo nie mogłem zebrać w tej chwili myśli
- Nie umiesz się wysłowić? - zaśmiała się
Wziąłem głęboki wdech by trzeźwiej pomyśleć.
- Jak chcesz zapytam Rosie czy nie pójdzie za Ciebie - odpowiedziałem
- Nie no.., tak nie można - odpowiedziała
- Wytniemy mu tylko małego psikusa, poza tym są w tym samym wieku, dogadają się - zauważyłem
Wzruszyła ramionami zastanawiając się.
- Zobaczymy później - odpowiedziała
- Tak..., a na razie trzeba się przygotować, koniec wakacji dzisiaj idziemy na kolejnego Yalaya - powiedziałem nieco poważniej i wolno wstałem

< Grace?>

Od Felix'a d.c. Rose

- Nie się nie stało - odpowiedziałem podniosłem wzrok i zauważyłem tą śniącą z wczoraj...
Kiwnęła głową i ruszyła wolno dalej, ale ja ruszyłem obok.
- Powinnaś bardziej uważać, następnym razem możesz nie wpaść na człowieka - powiedziałem
Gwałtownie podniosła na mnie wzrok i widocznie jej ulżyło.
- Coś się stało? Kogoś się spodziewasz? - zapytałem
- Nie, nic się nie stało - odpowiedziała
Kiwnąłem głową.
- Jesteś śniącą co? - zapytałem dość cicho, tak by Rose to usłyszała, a jednocześnie nie słyszał tego nikt więcej.
- Tak.., a ty widocznie obdarzonym mocą - zauważyła równie cicho
- Też - przytaknąłem
- Co? - zapytała i podniosła na mnie wzrok
- Jestem ostatnim z rodziny, wszystkich powybijali Yalaya, jestem śniącym, obdarzonym łowcą i magiem w jednym - wyjaśniłem z krzywym uśmiechem.

< Rose?>

sobota, 20 września 2014

Od Rose d.c Felix'a

Kiedy chłopak wyszedł przede mnie, byłam w szoku. Po pierwsze, miał kontrole nad demonem, po drugie był z jakiegoś rodu.
- Nic Ci nie jest ? -spytał.
- Nie nic,  dzięki...-odparłam.- A jak się nazywasz?- zadałam pytanie.
- Felix Evans, a jak Ty?
- Rosalie Black... No nic, jeszcze raz dzięki, ale spieszę się do domu..- uśmiechnęłam się lekko i skręciłam w boczna ulicę. Spieszyło mi się i to bardzo,  musiałam jeszcze ugotować obiad. Wpadłam do domu i szybko się przebrałam, Noc widać, zauważył, że jestem nad pobudzona.
- Coś ci się stało?- spytał.
- Nie, tylko taki nowy  w mojej szkole, starszy o rok no i ona jest z jakiegoś rodu, bo jak wyskoczył na mnie demon to się go pozbył - powiedziałam, panierując kurczaka w panierce.
- A jak się nazywał? - widać, że był bardzo poważny.
- Felix... -zacięłam się w tym miejscu i podkręcając gaz.
- Felix...-naciskał Noctis.
- Evans... - przypomniało mi się nazwisko. Pomijając fakt, Noc, był nieźle pobudzony, a może podniecony? E nie..., a z resztą nieważne.
- Masz go tutaj przyprowadzić, jasne!?
- Taa, tylko daj mi troszkę czasu - mruknęłam. Kuzyn kiwnął głową i poszedł na górę się umyć.
** Next Day**
Wstałam rano i piechotą ruszyłam do szkoły, byłam bardzo zaspana, dlatego wpadłam w jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam...- mruknęłam przecierając oczy.

Felix? ta, wpadła w Ciebie xDDD

czwartek, 18 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Na chwilę zaniemówiłam. Patrzyłam się tak milczałam.
-Dzięki-uśmiechnęłam się.
Noc siedział na przeciwko mnie. Nagle coś mi się przypomniało. Puknęłam się w czoło ręką.
-Co się stało?-zapytał.
-No bo widzisz jest taki mały kłopot. Max ma takiego pomagiera Ethana. Miły chłopak. Ma z- 15lat. Zapytał się mnie ostatnio czy bym gdzieś z nim nie poszła...
-I?-Noc uniósł brew.
-No i się zgodziłam bo nie chciałam żeby się dziecku przykro zrobiło. Tylko teraz trochę głupio by było dawać mu nadzieje-stwierdziłam.
Popatrzyłam Noctis'owi w oczy. Pochyliłam się do przodu i go pocałowałam.
(Noctis?)

środa, 17 września 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

- Nic, nic - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się niewinnie
- Jak to nic? - zapytała marszcząc brwi - Cały czas ząbki szczerzysz
Wzruszyłem ramionami.
- Trudno się powstrzymać jak tak się na Ciebie patrzy... - powiedziałem
- Czemu?! - usiadła gwałtownie
- Bo jeszcze chwila i będziesz miała afro na głowie - zaśmiałem się
Skrzywiła się.
- Nie..., naprawdę po prostu jesteś słodka jak spisz - odpowiedziałem i pocałowałem ją w policzek też siadając

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Obudziłam się i pierwsze ci zauważyłam to Noctis'a który się na mnie patrzył. Była chyba jedensta albo może dwunasta. Próbowałam zobaczyć na zegarze ale był za daleko.
-Czy ty wogóle spałeś?-zapytałam półprzytomna.
Odpowiedział mi tylko uśmiechem. Wywróciłam oczami. Dopiero teraz zorientowałam się, że nadal go przytulam. Zrobiło mi się dziwnie ciepło. Zdjełam z siebie koc i położyłam go gdzieś na szafkę. Popatrzyłam na Noc'a. Miał ładne oczy. Wcześniej jakoś nie zwróciłam uwagi. Chyba się na niego zapatrzyłam. Uśmiechał się ciągle co zaczęło mnie wytrącać z równowagi.
-Co cię tak cieszy?-zapytałam w końcu.
(Noc?)

Od Noctis'a d.c. Grace

Uśmiechnąłem się i spojrzałem na nią przez ramię.
- Co nagle zachciało Ci się spać? - zapytałem
- Nie... - powiedziała ale chwile po czym ziewnęła przeciągle
- Właśnie widzę, zasypiasz na stojąco, ile ty właściwie spałaś, trzy godziny? - zapytałem
Wzruszyła ramionami widocznie już pół przytomna. Zerknąłem na zegar jednak pokazywał dopiero 7 rano. Odwróciłem się więc i wziąłem Grace na ręce. Nieco ją to widocznie rozbudziło.
- Ci.., zaniosę Cię do łóżka - powiedziałem
Przytuliła się od razu i odpuściła. Zaniosłem ją na górę i delikatnie położyłem na łóżku by jej nie obudzić. Niestety za późno zorientowałem się, że Grace tak łatwo się ode mnie teraz nie odklei, koniec końców musiałem położył się obok. Przykryłem ją kocem, jednak mi i tak było ciepło. Patrzałem sobie jak śpi przez przynajmniej następne dwie godziny..., może troszkę dłużej.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Wtuliłam się w niego. Przestałam płakać.
-Noc chodź bo ludzie się gapią-szepnęłam.
Wróciliśmy do domu. Ja zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stole. Wzięłam jeszcze koc i się przykryłam. Noctis na chwilę zniknął. Jednak już po paru minutach był z powrotem. Trzymał w ręku puszkę. Zagryzłam wargę. Musiałam czegoś spróbować ale... No jakby nie wyszło to mogłoby być kiepsko. No nic to później. Odstawiłam kubek, a koc przewiesiłam przez oparcie. Noctis już wyrzucił resztkę po swoim napoju. Jak miewam energetyku. Podeszłam od tyłu i przytuliłam się. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się.
(Noc?)

poniedziałek, 15 września 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

Ruszyłem za Grace biegiem.
- To nie tak jak Ci się wydaje, na prawdę - próbowałem się tłumaczyć
- No to jak?! - warknęła
- Myślałem o wyjeździe jak skończymy z Yalaya tutaj, ale tylko myślałem, na prawdę - powiedziałem dość szybko
Tia..., nie ma to jak w poranek rano latać na w pół ubranym i na w pól przytomnym po ulicy za dziewczyną marzeń.
- No to proszę powiedz kiedy chciałeś mi to powiedzieć, no? - zapytała dalej wściekła
- Planowałem wyjazd zanim się poznaliśmy, a teraz się plany zmieniły, teraz nie był pewny, ale powiedziałbym Ci miesiąc wcześniej, co najmniej - zapewniłem
Spojrzała na mnie i teraz zobaczyłem, że jej oczy są całe mokre. Przytuliłem ją delikatnie.
- Przepraszam, nigdzie nie pojadę bez Ciebie, obiecuje - powiedziałem

< Grace?>

P.S. Normalnie tęczą rzygam ;-;

Od Grace d.c. Noctis'a

Wzruszyłam ramionami. Usłyszałam ciche brzęczenie. Poszłam na drugi koniec pokoju i podniosłam komórkę z podłogi. Kiedy skończyłam rozmowę Noc patrzył się na mnie dziwnie. Cas stał przy mojej nodze i warczał. Schowałam telefon do kieszeni i wypuściłam powoli powietrze.
-Coś się stało?-zapytał.
Popatrzyłam mu w oczy.
-Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że wyjeżdżasz?
Zapadła cisza. Chciałam żeby coś powiedział ale on milczał.
-No jasne nie powiedziałbyś-warknęłam.-Wyjechałbyś i nic nie powiedział. Wiesz już myślałam, że może coś dla ciebie znaczę. Ale nie martw się świetnie mnie z tego błędu wyprowadziłeś-skończyłam chłodno.
Wzięłam swój łuk i kołczan. Zgarnęłam jeszcze torbę i poszłam w stronę drzwi. Dobrze, że ojciec ma kontakty w mieście. No właśnie trochę dziwne było to, że właśnie nie kto inny tylko on zadzwonił. Po twarzy zaczęły mi spływać łzy.
(Noctis?)

środa, 10 września 2014

Od Sean'a d.c. Hanny

- Cześć... - powiedziałem dość wolno - Czy my się znamy? - zapytałem
No cóż..., przy takim nawale często zapominam osoby, jeśli krótko je znam
- Nie.. - odpowiedziała i wolno podeszła, obserwowałem ją całkiem spokojnie aż dotknęła delikatnie broni przy moim pasku, co dla kogoś nie wtajemniczonego mogłoby wyglądać niestosownie. Jednak dla mnie nie wyglądała na kurtyzanę, z całym szacunkiem jednak dla kogoś kto widział broń wcześniej i zna jej prawdziwe zastosowanie.
- Ale zawsze możemy się poznać - zauważyła
Cofnąłem się krok.
- Chyba jednak nie skorzystam, jakoś nie mam ostatnio szczęścia do nowych znajomości - powiedziałem z uśmiechem jednak dość sztucznym
Pamiętałem dobrze moje ostatnie "przygody" z Yalaya i nigdy nie kończyły się dobrze. Zawsze miałem problem z przyswojeniem, że ktoś kogo "znam" może być Yalaya, ale no cóż...

< Han?>

Od Noctis'a d.c. Grace

Uśmiechnąłem się lekko.
- Właśnie - powiedziałem dość cicho i ją objąłem, wzdrygnęła się i spojrzała na mnie dość gwałtownie - Nie dokończyliśmy rozmowy z parku, przerwali nam
- O czym ty... - ucięła widocznie sobie przypominając
Zaśmiałem się cicho.
- Skoro teraz o tym mowa... - powiedziałem i pocałowałem ją delikatnie
Oparła się o stół widocznie by nie przewrócić, ale po krótkiej chwili ją puściłem.
- No co? - spojrzałem na nią z zawadiackim uśmiechem
Nie odpowiedziała tylko odwróciła wzrok.
- W każdym razie - zmieniłem temat i podszedłem do półki - wiem za to wszystko o truciznach..., to akurat u nas specjalność, bez tego nie mógł się obejść żaden członek mojego rodu - powiedziałem
- Trucizny? - szybko podchwyciła zmianę tematu
- Tak, trucizny, najróżniejsze. U nas się uczy o nich od 5 roku życia - odpowiedziałem biorąc do ręki flakonik z czarnym płynem
- To na prawdę... osobliwe - powiedziała
- Dziwne - poprawiłem wprost - Tylko nasz ród się tym najmuje, a przynajmniej tylko nasz jako jedyny ze sławnych

< Grace?>

Od Noctis'a d.c. Rose

Idąc przez park nie musieliśmy długo czekać aż wyskoczył na nas demon. One po prostu kochają tam polować.
- Uważaj... - mruknąłem 
- Dam sobie radę - powiedziała zdecydowanie Rose
Kiwnąłem głową i oparłem się o drzewo. Rose wyciągnęła sztylet, ale gdy tylko demon ruszył w jej kierunku odwróciła się i zaczęła uciekać. Ruszyłem wolno za nią. Na chwilę zniknęli mi z oczu, ale zaraz później zobaczyłem Rosie siedzącą na drzewie i demona próbującego do niej doskoczyć.
- No tak patrzysz?! Pomóż! - zawołała dość żałośnie
Aż przypomniało mi się moje pierwszy polowanie, tylko było bardziej urozmaicone i bolesne. Wyciągnąłem five-seven'a i gwizdnąłem ostro. Demon zaraz odwrócił się w moją stronę, jednak dwa strzały powaliły go na ziemię, po czym rozpłynął się w powietrzu.
- Dobrze, złaź, możemy już wracać? - zapytałem
Wolałem by to była jej decyzja

< Rosie?>

Od Noctis'a d.c. Max'a

- Spokojnie, nie mam tego w planach - mruknąłem z drwiącym uśmiechem
- A co masz? - zapytał krzywiąc się
- Nic, co mogłoby przykuć twoją uwagę. Ja się nie przywiązuje do ludzi i dbam o to by oni także się do niej nie przywiązywali. Spokojna głowa - odgryzłem się i wstałem 
- Już się zbierasz? - zapytał, nie wyłapałem tonu jego głosu
- Tak, masz z tym jakiś problem? - zapytałem jakby nigdy nic
Byłem od razu zebrany więc nie zamierzałem zostawać tam już długo.
- Nie, nie mam nic - odpowiedział tym razem nieco chłodno
- To dobrze, jeśli chcesz jeszcze pogadać to masz jak widać mój numer i jak znam życie adres też znasz - powiedziałem i ruszyłem w kierunku drzwi
Nie zatrzymywał mnie więc po chwili byłem już na zewnątrz i ruszyłem w kierunku domu.

< Max?> 

poniedziałek, 8 września 2014

Od Max'a d.c. Noctis'a

- Dobrze wiesz po co - mruknąłem.- Chodzi o moja siostrę.
- Coś się stało?
Miałem odpowiedzieć ale podszedł do nas kelner.
- Podać coś?
- Kawę - poprosiłem.
-I herbatę.
Kiedy odszedł popatrzyłem na Black`a
- Jeśli dowiem się, że ją zraniłeś, że była przez ciebie nieszczęśliwa to już nigdy jej nie zobaczysz. Grace jest dla mnie najważniejsza osobą na świecie i chcę by była szczęśliwa. Więc uważaj co robisz.
(Noc? Zero weny)

Od Grace d.c. Noctis'a

-Szukasz żony?-uśmiechnęłam się.
-Bardzo śmieszne.
Pomyślałam o moim domu. Tam była wielka biblioteka. W dzieciństwie uwielbiałam spędzać tam czas i czytać książki. Przejechałam palcami po okładkach. Eliksiry nie były takie złe ale mogły być lepsze. Książki w mojej rodzinie były bardzo ważne. Uczyłam się ich na pamięć. Musiałam znać wszystkie na pamięć. Znałam wszystkie zaklęcia. Jako, że byłam jedynym dzieckiem mojego ojca musiałam być najlepsza a przynajmniej dla niego. Wyjęłam jedną z książek. Przekartkowałam ją. Miała może z 50 lat. Nie więcej nie mniej. Podstawowe zaklęcia trochę ziółek. Popatrzyłam na Noc`a.
- Ja mogę coś z tym zrobić. Dużo się o tym uczyłam i praktykowałam też.
Noctis się zamyślił a ja oczami wyobraźni widziałam moją bibliotekę. Była piękna.
Właśnie mój ojciec. Nagle posmutniałam.
- Czasami bardzo bym chciała żeby ktoś mnie przytulił i już nie puścił - szepnęłam.
(Noc?)

Od Hanny do Sean'a

Od jakiegoś czasu nie widziałam żadnego demona błąkającego się po ulicach miasta lub błądzącego w opuszczonych i brudnych zakątkach.
Spacerowałam sobie ulicami Londynu i oglądałam kolorowe wystawy sklepowe. Pogoda nie była najpiękniejsza, bo na niebie zawisły gęste chmury, które tylko co jakiś czas przepuszczały pojedyńcze promienie słońca. Zerwał się lekki wiaterek. Owinęłam się szczelniem płaszczem i włożyłam ręce w kieszenie.
Podniosłam wzrok i ujrzałam w tłumie ludzi pewnego chłopaka. Był przystojny, więc nic dziwnego, że rzucił mi się w oczy. Przyspieszyłam kroku i znalazłam się obok niego. Z bliska dostrzegłam, niewielkie wybrzuszenie pod płaszczem na wysokości paska od spodni. W tym momęcie naszły mnie podejrzenia, że może być on taki jak ja.... Był kimś więcej niż niczego nieświadomym człowiekiem. Był Łowcą.
-Hej-powiedziałam, by chłopak wzrucił na mnie uwagę. Odwrócił się w moją stronę i zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów. Posłałam mu jeden z moich najbardziej miłych i czarujących uśmiechów i czekałam na jego reakcję.

<Sean? Nie lubię zaczynać, więc sory za jakość >

Hanna Marin

Właściciel: Uncharted3
Imię: Hanna (dla przyjaciół Han)
Nazwisko: Marin
Ród: ---
Wiek: 18 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko w rodzinie: Łowca

niedziela, 7 września 2014

Od Felix'a d.c. Rose

Widać było od razu, że nie jest normalna. Przynajmniej w ten lepszy sposób. Gdy tylko zorientowałem się, że kończymy razem zaraz ruszyłem za nią. Ciekawie byłoby poznać z jakiego jest rodu. Myślałem o tym idąc za nią w kierunku domu. Miło się złożyło, że mieszka w tym samym kierunku. Nagle przed nią wyskoczył demon, cofnęła się parę kroków. Nie czekałem długo tylko wyciągnąłem nóż i minąłem ją biegiem. Przejąłem nad demonem kontrolę, jednak był to przypadkowy Ferel, nie od Yalaya. Otworzyłem mu portal. 
- Spadaj stąd - mruknąłem 
W sekundzie w nim zniknął, a portal zamknął się tuż za nim. 
- Nic Ci nie jest? - spojrzałem na dziewczynę przez ramię.

< Rose?> 

Od Noctis'a d.c. Grace

Kiwnąłem wolno głową.
- Rozumiem, bardzo ciekawe - zauważyłem po czym wolno wstałem, zabrałem broń i odłożyłem na właściwe miejsce. Mianowicie miecz usadowiłem w szafie wraz kilkoma innymi, jednak o różnej budowie, a rewolwer przypiąłem w specjalnej pochwie do pasa.
- Chyba też dałbym radę zawładnąć nad zwierzęciem, może by tak nie bolało..., w każdym razie one nie lubią mnie, ja ich więc nie próbowałem - powiedziałem i podszedłem do regału na końcu pomieszczenia, zajmował całą ścianę. Dwie półki na dole zajmowały książki. Kolejne dwie ciasno poustawiane eliksiry. Na kolejnej były powieszone do góry nogami zioła, przetykane słoiczkami, w której także znajdował się ten sam składnik jednak gotowy do użytku ( przetworzony). Na samej górze było parę przedmiotów, które mogły być przydatne w rzucaniu zaklęć.
- Pokaźny zbiór - zauważyła Grace podchodząc
- Racja, jednak nie ma kto go u nas wykorzystać - powiedziałem z goryczą
- Jak to nie? - zdziwiła się
- W naszym rodzie - zacząłem i oparłem się o stół, dalej patrząc na regał - jest tradycja, że magią zawsze zajmuje się żeńska jego część. Dlatego ja znam tylko nikłe podstawy.
- A Rose? - Grace także oparła się o stół koło mnie, tak samo wodziła wzrokiem po regale
- Rose nienawidzi zabijać, nadaje się, no nie tyle nadaje, potrafiła by zrobić wszystko jednak nie chce, ale cóż woli zaklęcia chroniące, lecznicze, usypiające i uspokajające, przeciwbólowe. Nienawidzi zaklęć bitewnych - wyjaśniłem
Kiwnęła głową.
- A więc jeśli nie znajdę sobie żony albo nie będzie chciała tego używać wszystko przepadnie - dokończyłem - No ale to nic wielkiego, są rody, które lepiej posługują się magią i mają tego dużo, dużo więcej, całe biblioteki, a my mamy tylko dwie półeczki - zmieniłem nieco temat

< Grace?>

Od Noctis'a d.c. Max'a

Gdy Grant siadł na przeciwko mnie od razu wyprostowałem się i uśmiechnąłem sztucznie. To było bardziej niż jasne, że chciał mnie sprawdzić, a ja nie miałem zamiaru go rozczarowywać i sprawić by był podejrzliwy. Mam już zdecydowanie za dużo wrogów.
- Witam Max - powiedziałem jakby to był mój najszczęśliwszy dzień.
Jednak było zupełnie na odwrót. Marzyłem o tym by jak najszybciej stąd wyjść, wrócić do domu, wziąć prysznic i walnąć się na łóżko. No, wcześniej pewnie nie minęło by mnie też odkażanie sporych ran na plecach, które zostawił jeden z demonów. Rękę też mi nieźle pokiereszował. Oczywiście były to tylko drapnięcia, ale Rose i tak nie chciała tego zostawić samemu sobie.
- Tak, tak, cześć - odpowiedział
- Wiesz, jeśli chcesz możemy to załatwić szybko i bez owijania w bawełnę przejść do konkretów ponieważ i mój i prawdopodobnie i twój czas jest cenny - powiedziałem spokojnie - a więc po co się tu umówiliśmy?
Mimo, że byłem to pierwszy to Grant mnie to zaprosił, zawsze wolę być przed czasem gdyby miała na mnie czekać jakaś przykra niespodzianka.

< Max?>

P.S.
Sorry ale nie mam weny

sobota, 6 września 2014

Od Rose d.c Noctis'a

Poszłam w milczeniu do siebie do pokoju, zamykając drzwi na klucz. Padłam na łóżko, aż w końcu zasnęłam.
Wstałam gdzieś tak 5 rano i szybko się ogarnęłam. Wahałam się nad tym czy iść, nie znam swoich mocy, możliwe, że ich w ogóle nie mam. Co z tego, że umiem karate, jak tym nie zabiję demona? A tymi amuletami itd., to się niech wypchają. Prędzej mnie demon zje niż zdołam cokolwiek z tym zrobić. Bycie śniącym, jest monotonne i strasznie nudne. Rodzice nigdy się mną nie interesowali, jedynie jak chcieli jakieś informacje, to jedynie wtedy przychodzili do mnie. Urodziny, ważne dla mnie dni, wszystko obchodziłam sama. No cóż, z tego, że oni zginęli to się raczej cieszę. Gdybym mogła, zatańczyłam bym na ich grobie. Siedziałam w salonie przez parę minut, postanowiłam spróbować, no cóż, przynajmniej będę mieć spokój na wieki, wieków amen. Wyszłam z domu, ku mojemu zdziwieniu na schodach siedział Noc. Czyli jednak nie będzie spokoju św. na w.w. amen.
- Idziemy?- spytał. Kiwnęłam niechętnie głową. Poszliśmy do parku, w pewnym momencie chciałam wrócić do domu. No nic, jakoś to może przeżyję.

Noctis? sorka, załamanie wenowe x.x

Od Rose Do Felix'a

Pewnego dnia, w mojej szkole pojawił się nowy uczeń. Rok starszy ode mnie, a koleżanki zdołały zrobić z tego sensację.
Mieliśmy lekcję geografii, nie odstępowałam swojego "sennika" na krok.
- Rosie, słyszałaś o nowym? - zagadała mnie Emila.
- He? A tak, tak, ale zaraz się powieszę, jak usłyszę to jeszcze raz... - odparłam z sarkazmem.
Chwilę po tym jak nauczyciel zapisał zadanie na tablicy, zadzwonił dzwonek na przerwę. Spakowałam się błyskawicznie i zniknęłam z sali. Szłam spokojnie korytarzem trzymając notatnik wraz z innymi dwoma zeszytami. Tak znikąd, jakiś chłopak - najwidoczniej, to ten nowy - "wpadł" we mnie, wytrącając zeszyty wraz z moimi sennikiem. Szybko schyliłam się by je podnieść, ale zderzyłam się z nim głową.
- Przepraszam...-mruknął. Kiwnęłam głową.
- Możesz oddać mi mój notatnik? -spytałam. Chłopak spiął się lekko, ale mi go oddał. Wzięłam zeszyty i wstałam, no on też. Szłam dalej.
- Ej, Rosie!- zawołała mnie koleżanka, taka blondyna.
- Hm?
- Chyba się mu spodobałaś...- zaśmiała się cicho. - Czemu koło Ciebie, kręci się tyle przystojnych chłopaków? - spytała.
- Bo mam pecha i tyle, a teraz wybacz, ale ja skończyłam zajęcia i chcę do domu...- odparłam zrezygnowałam i ruszyłam ku wyjściu.

Felix? :DD

czwartek, 4 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Uśmiechnęłam się.
-No to dobrze zauważyłeś-powiedziałam.
-Może się rozwiniesz-zaproponował.
-No to tak-zaczęłam.-Mogę się połączyć z każdym stworzeniem. Znaczy to wygląda tak. Umiem z nimi rozmawiać. Słyszę myśli i zdobywam zaufanie. Potem one są mi już całkiem oddane. Mogę się z nimi połączyć. Stają się wtedy silniejsze i ogólnie szybsze i tak dalej. No i jeszcze ludzie...
-Ludzie?
-Mogę to samo zrobić z ludźmi-uśmiechnęłam się tajemniczo.-Wyglądają wtedy dość ciekawie ale nie ważne.
Cas podbiegł do mnie i otarł się o moją nogę. Spojrzał na Nostis`a i warknął dwa razy. Pogłaskałam go i pies od razu się uspokoił. Położył się grzecznie na podłodze i zaczął zasypiać.
-Umiesz czytać w myślach?-zapytał wreszcie chłopak.
-Nie to nie tak. Nawet nie muszę tego robić. Znaczy tylko w niektórych przypadkach. W większości myśli ludzi-spojrzałam na niego znacząco-aż krzyczą żeby je usłyszeć. Więc w sumie nie muszę się za bardzo starać. Same do mnie przychodzą. Chociaż jest parę osób, których myśli nie znam.
-Dlaczego?
-Bo tego nie chcę. Odrzucam je. Za bardzo te osoby szanuję a czasami nawet kocham żeby czytać ich myśli-dokończyłam szeptem.
Może Noc nie wiedział ale on zaliczał się do tych osób.
(Noctis?)

Od Max'a

Szedłem ciemną uliczką. Miałem się dzisiaj spotkać z tym Blackiem. Tak, tak moja ukochana siostra Grace znowu wpakowała się w jakieś kłopoty. A nawet jeżeli jeszcze nie to już niedługo. Nie ufałem temu chłopakowi. A ona oczywiście tak. Cóż różnice charakteru. Wszedłem do małego lokalu na rogu ulicy. Noctis siedział w ostatni stoliku i ja też tam się udałem. Grace wiedziała, że mam się z nim spotkać. Już mi mówiła, że ma zachować normy normalności. Usiadłem i czekałem aż on zacznie rozmowę.
(Nostis?)

Od Sonetto

W jednej ręce trzymałam zakupy, a w drugiej jabłko, które właśnie jadłam. Wracałam ze sklepu w centrum miasta, a do domu niezbyt mi się śpieszyło. Leonardo ewentualnie poczeka na obiad, która to właśnie ja musiałam mu przygotować. Postanowiłam iść naokoło, przez starą, opuszczoną dzielnicę, by trochę przedłużyć mój powrót. Gdy już się tam znalazłam przeżyłam lekki szok. Większość budynków była zburzona. To miejsce zamieniło się w kompletną ruinę. I pomyśleć, że tydzień temu było tu zupełnie inaczej. Nawet było tu pełno ludzi. Wprawdzie jakichś zboczeńców, dilerów i innych takich, ale ludzi.
-Co ich stąd wywiało?- zapytałam samą siebie nagłos i wyciągnęłam kolejne jabłko.
Usłyszałam ciche kroki, które nabierały przyśpieszenia. Nim zdążyłam się odwrócić, ktoś lub coś rozerwało reklamówkę z zakupami. Otworzyłam oczy szerzej i szybko zwróciłam wzrok w stronę napastnika.
No
tak... Surari. Mogłam wpaść na to wcześniej. Na razie stał spokojnie i nic nie wskazywało, by miał zaatakować.
-Eh... Leo mnie za to zje- mruknęłam i ugryzłam owoc, by potem rzucić go za siebie.
Wyjęłam jeden nóż z kieszonki przy pasku. W tym samym momencie zaczął biec w moim kierunku, Rzuciłam w niego nożem, celując w środek czoła. Nic. Ostrze zwyczajnie się odbiło. Zdziwiona odskoczyłam, gdy demon uderzał właśnie w miejsce, gdzie jeszcze sekundę temu stałam. Te ostrza są robione przez Katie... Nie ma mowy, by przez coś nie przeszły. Więc jedyne co teraz mogę zrobić, to ogłuszenie go i poproszenie jej o pomoc, skoro zwykła broń nie zdaje egzaminu. Poprawiłam rękawiczki, w których były ukryte cienkie, ostre liny. Rozejrzałam się i zauważyłam cudem stojący budynek. Był dość spory, więc gdyby zawalił się na demona, ten byłby ogłuszony na jakieś 15 minut. Pobiegłam na środek budynku i czekałam, aż Surari będzie gdzieś w głębi. Gdy już był w idealnym miejscu, zaczęłam unikać jego ciosów, w tym samym czasie celując linkami w belkę podtrzymującą połowę budynku. Belka była drewniana i stara, więc łatwo dała się przeciąć. W rezultacie budynek zaczął przechylać się na jedną stronę. Odczekałam chwilę i gdy konstrukcja już miała się zawalić wyskoczyłam przez okno. Odbiegłam kawałek i chwilę popatrzyłam, czy mój przeciwnik zdoła się wydostać. Po minucie opadłam na kolana i przyłożyłam rękę na piersi. Moje serce biło szybciej niż powinno, a oddech również trochę przyśpieszył. Moment później słychać było głośny huk, a z zawalonej budowli wypełzał demon.
-J-już po mnie...- powiedziałam cicho.

(Ktoś? Coś?)

Od Noctis'a d.c. Grace

- Dobrze, spokojnie - odparłem dalej rozbawiony - a więc..., hym... zastanawiam się od dłuższego czasu nad twoją mocą...
- Zaraz..., ale skąd... - zaczęła
- Mój kolega powiedział mi o tobie dość dużo - zauważyłem - poza tym, trudno ukryć coś takiego
- Wiesz z praktyki? - zgadła
Uśmiechnąłem się i skinąłem głową.
- To może ty pierwszy, jeśli nie masz nic przeciwko? - zapytała
- Dobrze, skoro odkrywamy wszystkie karty to chyba już zauważyłaś, że jest to kontrolowanie i rozmowa z żywiołakami. Do tego potrafię nieco kontrolować ludzi... - odpowiedziałem
- Jak to kontrolować? - zapytała nie tyle zdziwiona to może zdenerwowana, że z nią mogę zrobić to samo
- Ale nie używałem przecież tego na tobie, po tym nieźle głowa boli.., zauważyłabyś - wyjaśniłem
Kiwnęła nieco niepewnie głową.
- To jak, powiesz? Znaczy zorientowałem się już, że Cas ma coś z tym wspólnego - powiedziałem

< Grace?>

wtorek, 2 września 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Uśmiechnęłam się smutno. Chyba pierwszy raz aż tak się rozgadał ale w sumie lubiłam jego głos...
-Dobrze, że przynajmniej ich miałeś - szepnęłam - A właśnie gdzie jest Rose?
-Nocuje u jakiejś koleżanki.
Noc wziął pistolet. Sięgnęłam szmatkę i zaczęłam oczyścić miecz. Nie lubiłam broni palnej.
- Nigdy jeszcze nie widziałem jak strzelasz z pistoletu - odezwał się.
- Nie lubię ich. Ale może to przez mojego ojca. W końcu nimi handluje.
Zapadła krępująca cisza. Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam no i kto dzwonił? Oczywiście Max. Na koniec rozmowy warknęłam coś bliżej nie zrozumiałego i rzuciłam komórką o ścianę. Noctis uśmiechnął się na ten widok.
-Czyżby cię zdenerwował?-zaśmiał się.
-Cas!
Pies od razu przyniósł w pysku mój łuk. Pogłaskałam go. W drugim końcu pomieszczenia wisiała mała tarcza. Najpierw trafiłam w nią kolka razy. Każda kolejna strzała przebijała poprzednią. Potem usiadłam i wróciłam do miecza.
- Nawet nie wiesz jak - warknęłam.
- Co się stało?
- Nic. Nie pytaj bo to co on mówi w dużej mierze mnie denerwuje i nie chcę do tego wracać. Więc może jakiś inny temat rozmowy.
(Noctis? )

Nowa Łowczyni!


Właściciel: Bianchi
Imiona: Sonetto Zero
Nazwisko: Aloe
Ród: --
Wiek: 16 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko w rodzinie: Łowca

Więcej w zakładce Łowcy, na pełnym profilu >>> 

Od Noctis'a d.c. Grace

- Ech... - westchnąłem cicho - daj mi 5 minut, muszę się ubrać
Kiwnęła głową. Wstałem i wyciągnąłem ubrania z szafy, mam ich niewiele, a wszystkie takie same. Rzuciłem na łóżko białą koszulkę, jakieś spodnie ( z kupki składającej się jeszcze z dwóch identycznych par) po czym wziąłem z wieszaka skórzaną kurtkę i zrobiłem z nią to samo. Na koniec wyciągnąłem skarpetki. No cóż. zawsze nienawidziłem piżam, dużo bardziej wolę spać w bieliźnie. Kiedy odwróciłem się od Grace dziewczyna lekko się zarumieniła. Siadłem na łóżku, wciągnąłem spodnie i założyłem koszulkę, na koniec skarpetki.
- Dobra, gotowy - powiedziałem
Ruszyliśmy w milczeniu na dół, w czasie schodzenia po schodach założyłem jeszcze kurtkę, która służyła także za bluzę.
- To może zrobię na początek jakieś śniadanie? - zaproponowałem
Kiwnęła głową. Wszedłem do kuchni i zrobiłem nam jakieś kanapki, wziąłem energetyka i otworzyłem.
- Chcesz coś do picia? - zapytałem
- Kawę - stwierdziła
- O... - mruknąłem przeszukując szafki - nie wiem czy mamy
- Jak można nie mieć kawy? - zdziwiła się lekko
- No cóż.., nie pijemy, Rose twierdzi, że jeszcze nie chce, a ja nie lubię, wolę energetyki - wyjaśniłem
Znalazłem jednak jeszcze puszkę z kawą w jednej z szafek. Zrobiłem jej. Wyszedłem z kuchni w jednej ręce trzymając talerz w drugiej puszkę i ruszyłem do piwnicy.
- Gdzie idziemy? - zapytała idąc za mną z kubkiem
- Do piwnicy, skorzystam z okazji i wyczyszczę broń, miąłem to zrobić już dawno - stwierdziłem
Tak więc zeszliśmy po schodach, położyłem talerz na stole i otworzyłem szafę z bronią.
- łał... - mruknęła Grace
- Część jest po moich rodzicach, ale większość po rodzicach Rose - powiedziałem i wziąłem jeden brudny z ciemnej mazi miecz i pistolet, położyłem na stół. Wziąłem ścierkę i usiadłem, zacząłem czyścić, z trudem ale zaczęło schodzić. Grace usiadła na przeciwko.
- Dziwnym zbiegiem okoliczności zabili ich Yalaya, między ich śmierciami był tydzień różnicy. Chyba Rose gorzej to przechodzi, ale trudno mi to ocenić, rzadko się z nią widywałem w dzieciństwie, nasi rodzice się niezbyt lubili - pierwszy raz od dłuższego czasu rozgadałem się przy kimś aż tak

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

-Nie, nie trzeba-sprzeciwiłam się.
-Trzeba-nie ustępował.
Zrozumiałam, że nie wygram. No trudno. Po chwili Noc przyniósł mi herbatę.
-Dziękuje-powiedziałam. -Za wszystko.
-Nie ma za co.
Kiedy się ściemniło chłopak poszedł do siebie a ja zostałam na kanapie. Co prawda mówił, że mogę spać gdzie indziej ale wolałam tu. Dopiłam jeszcze ciepłą herbatę i poszłam spać. Obudziłam się o szóstej i coś mi podpowiadało, że już nie zasnę. Po 20 minutach leżenia stwierdziłam, że idę obudzić Noctis'a. Weszłam do jego pokoju. Potrząsnęłam nim ale to nic nie dało. No to trochę drastyczniej. Mianowicie zwaliłam go z łóżka.
-Dlaczego?-zapytał.
-Bo nie chcę siedzieć sama. Chodź coś zrobić. Cokolwiek. Proszę-uśmiechnęłam się uroczo i popatrzyłam mu w oczy.
(Noc?)

poniedziałek, 1 września 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

- Wszystko dobrze? - zapytałem widząc, że jest nieco blada.
- Chyba się nieco przeziębiłam - mruknęła
Kiwnąłem głową, mimo to podszedłem i przyłożyłem jej rękę do czoła.
- Masz gorączkę - zauważyłem
- Na prawdę? - zapytała zdziwiona
- Mhm..., poczekaj tu chwilę - powiedziałem
Poszedłem na górę, po paru minutach zszedłem na dół, dałem Grace poduszkę i koc.
- Dzięki, ale nie musisz... - zaczęła
- Wiem, a teraz się połóż - dałem jej termometr - przyniosę Ci Gripex czy coś..., a i herbatę jaką chcesz?
Milczała chwilę, ale gdy zobaczyła, że nie mam zamiaru ustąpić, odpowiedziała:
- Może być zwykła...
W krótkim czasie wziąłem i przyniosłem wyżej wymienione rzeczy.
- Daj ten termometr - powiedziałem
Podała.
- 49,8 stopnia, chyba zostaniesz na noc - stwierdziłem

< Grace?>

piątek, 29 sierpnia 2014

Od Grace d.c. Noctis'a

Przytaknęłam i zaczęliśmy iść w stronę jego domu. Żadne z nas się nie odzywało. Zastanawiałam się chwilkę nad tym stworem ale w sumie widziałam już coś podobnego kilka razy. I jeszcze dziwniejsze więc to nic takiego. Potem zaczęłam myśleć nad tym co powiedział Noc. Żartował czy mówił poważnie? Zresztą pewnie się nie dowiem no ale. Po chwili byliśmy już na miejscu. Weszłam do środka i poszłam do salonu. usiadłam na kanapie. Pomyślałam o babci. Ona znałaby wyjście. Chociaż była chora to i tak nie znałam nikogo mądrzejszego od niej. Noctis wszedł do na chwilę do kuchni.
- Chcesz coś do picia? - krzyknął.
- Nie - odpowiedziałam.
Cas ułożył się koło moich nóg. Poczułam, że robi mi się słabo. Głowa mnie bolała i chyba miałam gorączkę. To na pewno przeziębienie - pomyślałam. Nagle Noc wszedł do salonu.
(Noctis?) 

środa, 27 sierpnia 2014

Uwaga

Siemka, blog został wznowiony jak już widać. Czekam na opowiadanka.

~Felix Evans

Od Noctis'a d.c. Jo

Wziąłem szybko co miałem wziąć - czyli praktycznie całe wyposażenie apteczki. Aptekarz był dość zdziwiony ale wyjaśniłem to tym, że skończyły mi się w domu leki i od dłuższego czasu zbieram się by po nie pójść. Widocznie to wystarczyło by jedynie się w to nie mieszał. Wyszedłem zaraz za Jo. Rozejrzałem się i szybko złapałem ją wzrokiem kawałek dalej. Podszedłem. Oparłem się o budynek obok niej.
- Aż tak dałaś się pokiereszować jakiemuś demonowi? - zapytałem, mówiłem cicho, ale tak by to usłyszała
- Bardzo śmieszne - burknęła równie cicho - to nie był demon
- Yalaya? - zgadywałem dalej pół głosem
- Nie - mruknęła
- Hym..., to w takim razie niesforna Moc - powiedziałem i to był mój ostatni strzał
- Niesforna? - zapytała o to określenie
- Mhm - mruknąłem - To taka, którą myślisz, że kontrolujesz, a na prawdę to dopiero część jej możliwości, jako, że nie może ich uwolnić robi się wredna i Cię atakuje
Prychnęła.
- Widzę, że ty to specjalista - powiedziała
- Żebyś wiedziała - odpowiedziałem
Wywróciła oczami.
- Jak nie wierzysz to możemy kiedyś razem zapolować - zaproponowałem

< Jo?>

wtorek, 26 sierpnia 2014

Od Sean'a d.c. Eleonory

- Nie, dzięki, nie trzeba - powiedziałem opierając się o blat
Wzruszyła jedynie ramionami.
- A ty jesteś z jakiegoś rodu? - zapytałem po krótkiej chwili milczenia
Podniosła na mnie wzrok, chwilę milczała do puki zrozumiała o co mi chodzi.
- Nie - odpowiedziała sucho
Uśmiechnąłem się mimowolnie.
- Czemu się tak cieszysz? - zapytała nieco ponuro
- Nie lubię zbytnio rodowitych łowców, no ale mniejsza - wzruszyłem ramionami.
- A ty? - zapytała
- Nie, nie jestem. Stawiam na dobrą broń i nieco czarów - odpowiedziałem
- Ja tam się nie znam na tej całej magii - bąknęła
- Mnie kiedyś nauczył znajomy... - odpowiedziałem - Znaczy były znajomy...
- Pokłóciliście się? - zapytała
- Nie..., nie żyje - powiedziałem jakby nigdy nic
Kiwnęła głową bez słowa.
- Ale to było dawno - odpowiedziałem dalej obojętnie

< Ele?>

piątek, 22 sierpnia 2014

Od Eleonory d.c. Sean'a

-Wiesz co? Zapraszam cię do mnie mieszkam niedaleko. Wypiorę ci tą koszulkę.
- Nie mam nic przeciwko - uśmiechnął się.
Podeszłam jeszcze raz do lady.
- Powiedz Oliwii, że zabieram motor.
- Dobrze zaraz powiem szefowej Eleonoro.
Kocham tę uroczą, drobną staruszkę. Znam tutejszą właścicielkę kawiarnii. Jest moją przyjaciółką.
Razem z Seanem poszliśmy na tył kawiarni gdzie stała Czarna Yamaha.
- Ty masz motor? - spytał trochę zdumiały.
- Nie widać?
Rzuciłam mu kask, który posłusznie założył. Wskoczyłam na motor, a on usiadł za mną.
- Pierwszy raz to kobieta prowadzi.
- czas najwyzszy.
Szybko przemknęłam ten, krótki odcinek.
- Jesteśmy na miejscu- oświadczyłam.
- ładny domek
- dzieki
Otworzyłam drzwi i zaprosiłam do salonu.
Obok Seana na kanapie usiadł mój kot. Delikatnie podrapałam go pod bródką.
- Co tam kocie? Stęskniłeś się?
- Jak się wabi?- spytał.
- yyym Cookie ale teraz to raczej po prostu kot. - Nigdy nie reagował na swoje prawdziwe imię.
- Dobra ściągaj koszulkę zaraz ją wypiorę.
Podeszłam do szafy i zaczęłam grzebać. Znalazłam jedną koszulę męską. Powinna być dobra. Kiedy odwróciłam się Sean głaskał kota już tak jakby pół nagi. przez chwilę gapiłam się na jego umięśniony tors. No co? Każdy by się gapił. Na szczęście tego nie widział. Kiedy się na mnie popatrzył rzuciłam mu koszulkę.
- Dzięki. Pewnie jest twojego chłopaka. Nie obrazi się? - spytał
- Nie mam chłopaka. To jest mojego przyjaciela pewnie już o niej zapomniał..
Zabrałam tą w soku wiśniowym i poszłam ją wyprać. Kiedy już włączyłam pralkę poszłam do kuchni.
- Napijesz się czegoś? A tak przy okazji mów na mnie Ele lub Zoya to moje drugie imię.
,<Sean?>

wtorek, 19 sierpnia 2014

Od Jo d.c. Noctis'a

-Lepszy już ból głowy niż cięta rana -westchnęłam.
-Może lepiej będzie iść z tym do lekarza - zaproponował stary człowiek za ladą.
-To się często przytrafia proszę pana - uśmiechnęłam się.Dał mi worek pełen bandaży.
-Aż tak często wdajesz się w bójki ?-zdziwił się.
-Można tak powiedzieć - zapłaciłam mu zawieszając sobie worek na ramieniu.-Poczekam na ciebie na polu.Widziałam jak jacyś goście tańczą musisz to zobaczyć - klepnęłam go lekko w plecy.Kiedy wyszłam wyciągnęłam jeden bandaż i zaczęłam bandażować rany.Po co odkażać skoro to tylko moja magia ?.

^Noctis?^

Uwaga

Chcę oświadczyć, że nie będzie mnie do dnia 29 sierpnia.
Proszę wysyłać wszystko do drugiego administratora.
Na odpowiadania odpiszę w tamten piątek niezwłocznie.

~Felix Evans

Od Noctis'a d.c. Jo

W domu powitała mnie Rosie i podała dziennik. Zacząłem czytać, dwa ostatnie sny, na które wcześniej nie miałem czasu, po czym oddałem jej zeszyt. Jak zawsze nie skomentowałem tego co przeczytałem. Ona nie lubiła o tym rozmawiać, ja wolałem zostawić to dla siebie. Zostawiłem rzeczy i poszedłem do apteki po jakieś środki przeciwbólowe. Ostatnio gdy poturbował mnie demon zużyłem prawie całe, poza tym z braku snu dostaję czasem migreny. Gdy wszedłem do budynku, w którym mieściła się apteka w oczy rzuciła mi się od razu Jo - jedyna jej klientka. 
- Po co przyszłaś? - zapytałem stając za nią w kolejce
Aptekarz widocznie szukał tego czego potrzebowała. Pokazała paskudne rozcięcie. Skrzywiłem się. 
- Nieźle Cię poturbował - stwierdziłem
Wzruszyła ramionami. 
- A ty tu po co? - zapytała 
- Po jakieś leki przeciwbólowe - odpowiedziałem spokojnie

< Jo?> 

Od Jo d.c. Noctis'a

"No to zaczynamy..."-założyłam na głowę kaptur i powoli ruszyłam wzdłuż ulicy.
-Mcroll....-wybełkotałam do siebie patrząc na zdjęcie gościa.Moje oczy momentalnie się rozszerzyły.Walnęłam się w czoło.-Miałam go na wyciągnięcie ręki i teraz trzeba szukać od nowa - warknęłam.Moja ciemna strona zaczyna się ujawniać.Spochmurniałam.-Nienawidzę szukać...-syknęłam.Zajęło mi to chyba z dwie czy nawet trzy godziny na znalezienie mojego celu.Ten sam gość na którego wpadłam wcześniej.Uśmiechnięty ruszył do budynku.Pewnie tam mieszkał.Ruszyłam powoli za nim.Popełnij jeden błąd.Kiedy wszedł do domu nie zamknął od razu drzwi.Nie rozglądał się.Po cichu weszłam i zamknęłam za sobą drzwi.
-Kto tam ? - usłyszałam głos chłopaka.Trzeba działać szybko.Wyciągnęłam nóż z plecaka.Kiedy wyszedł zza rogu wypuściłam na niego pnącze które oplotły jego ciało.Przez to zaczął krzyczeć.
-Krzycz ile tylko chcesz....i tak zginiesz...każdy ginie w swoim czasie a twój się kończy właśnie tutaj - uśmiechnęłam się pochmurnie.
-Wiedziałem że ktoś po mnie przyjdzie....-zaśmiał się.Na mojej skórze zaczęły wytwarzać się rany.Tak już jest kiedy za długo używam mocy.Jednym szybkim ruchem wbiłam mu nóż w serce następnie go wyciągając.Szybko zakończyłam iluzję zanim rany stałyby się większe.Teraz trzeba dostać się do apteki po bandaże....

^Noctis?^

Od Noctis'a d.c Grace

Właśnie mieliśmy kontynuować najgłupszą rozmowę świata, która właściwie prawie do niczego nie prowadziła gdy naglę usłyszałem trzask gałęzi. Udawałem, że nic nie słyszę, jednak wysłałem parę duchów powietrza by na chwilę zajęły to coś lub tego kogoś, kto szedł za nami.
- Jak już mówiłem, nie koniecznie. Znaczy oczywiście zależy kto by to był - przypomniałem Grace, że mówimy tylko czysto hipotetycznie.
Pokiwała głową. Delikatnie złapałem jej dłoń.
- Jednak jeśli masz to być ty nie mogę się wręcz oprzeć radości - szepnąłem jej do ucha
W tej chwili przed nami w ziemię uderzyło wielkie cielsko, czegoś podobnego do dzika, a jednocześnie małpy i wiewiórki. Owszem ciekawa krzyżówka.
Grace cofnęła się odruchowo, a ja ją puściłem. Zaraz za tym "czymś" spadła z góry chmara kruków i rzuciła się na niego. Wył przeokropnie, gdy ptaki zaczęły go dziobać. Obserwowałem to beznamiętnie.  Gdy odleciały, a demon leżał pół żywy, o moje nogi zaczął się ocierać płomienny kot.
- Bierz go - mruknąłem
Kot wzdrygnął się, syknął na demona i zmienił się w tygrysa, rzucił na niego i zaczął rozszarpywać.
- Może lepiej na razie wracajmy? - zaproponowałem patrząc na Grace przez ramię - A o tym pogadamy u mnie co?

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Uśmiechnęłam się.
- Może - stwierdziłam.
- Ej nie ma tak. Albo tak albo nie.
Zaczęłam się śmiać.
- No dobra, dobra. Nie mam.
- A chciałabyś?
- Teraz moja kolej.
Zamyśliłam się na chwilę. Już miałam coś powiedzieć kiedy Cas zaczął szczekać na jakąś pięciolatkę. Nigdy nie lubił dzieci.
- Case do mnie! - krzyknęłam.
Pies od razu do mnie podbiegł.
- Może lepiej chodźmy - zaproponowałam.
Zaczęliśmy iść jakąś alejką.
- Co do pytania. Jak długo polujesz? - zapytałam.
- Odkąd tylko pamiętam. Teraz ja. No to co, chciałabyś?
- W sumie czemu nie - stwierdziłam.
- Teraz ty - uśmiechnął się.
-A ty byś chciał?
(Noc?)

Od Noctis'a d.c. Jo

- Bardzo śmieszne, jest teraz w szkole - mruknąłem
Wzruszyła ramionami.
- No dobrze, muszę skoczyć do sklepu, energetyki mi się kończą. A ty uważaj bo jeszcze znowu się nieźle wkopiesz - mruknąłem i ruszyłem ulicą.
Wstąpiłem jeszcze do sklepu po czym ruszyłem do domu. Musiałem odespać kilka nocy, chodzenia parę dni bez spania nie wpływa na mnie najlepiej i chyba to widać.

< Jo?>

Od Jo d.c. Noctis'a

-Dobra...niech ci już będzie - machnęłam na niego ręką.Potem zmieniłam szybko temat.-Kiedy ja byłam mała mama uczyła mnie magii.To było chyba od kiedy miałam 6 czy 7 lat.-uśmiechnęłam się.
-To też całkiem wcześnie - powiedział.Kiwnęłam lekko głową.
-No dobra koniec gadek muszę poszukać jakiegoś kolesie z listy.Podobno przywołuje często jakieś demony i trzeba się go pozbyć.-westchnęłam wstając.-To wracaj do kuzynki niańko - zaśmiałam się.

^Noctis?^

Od Noctis'a d.c. Grace

- To głupie - mruknąłem i już chciałem wstać ale mnie zatrzymała
- Co? Nie chcesz odpowiedzieć? - zapytała z drwiącym uśmiechem
Skrzywiłem się lekko.
- Nie mam dziewczyny ponieważ jakby coś jej się stało to nie wybaczyłbym sobie do końca życia  - odpowiedziałem i to była moja najszczersza odpowiedź na jakiekolwiek zadane pytanie od kilku lat
Pokiwała głową.
- Teraz druga część pytania - przypomniała
- Mhm... - mruknąłem w zamyśleniu - Cały czas staram się nie przywiązywać zbytnio do ludzi, ale chyba jest ktoś taki - odpowiedziałem
- Kto? - zapytała
- Nie mówiłaś, że muszę podać nazwisko - zauważyłem z uśmiechem
Skrzywiła się delikatnie.
- Okej... - mruknęła
- To teraz ja - zauważyłem - Ile masz lat?
Prychnęła
- Co Cię tak śmieszy? - zapytałem
- Serio nie wiesz? - spojrzała na mnie
- Nie - odpowiedziałem spokojnie
- Nie za proste to pytanie?
- Nie - powtórzyłem swoją odpowiedź
- Kobiety się nie pyta o wiek! - zawołała i lekko klepnęła mnie w ramię
- A! Umieram - powiedziałem teatralnie
- No nie przesadzaj! - powiedziała ze śmiechem
Po czym oboje nim wybuchnęliśmy.
- To jak odpowiesz? - zapytałem gdy oboje opanowaliśmy śmiech
- Dziewiętnaście - odpowiedziała
Pokiwałem głową.
- No to teraz ja - oświadczyła - Kim jest ta osoba?
- Z poprzedniego pytania? - zapytałem
Kiwnęła głową. Myślałem dłuższą chwilę, chodź bardziej zbierałem się by to powiedzieć.
- Myślę, że to jesteś ty - powiedziałem w końcu
Na chwilę umilkła.
- No to teraz moje pytanie.. Czy ty masz chłopaka? - zapytałem szczerząc zęby

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Stałam tak i nic nie robiłam. No bo co niby miałam zrobić? Max muszę iść do Max`a. Wybiegłam na dwór i zaczęłam biec w stronę jego lokalu. Niedługo potem byłam w środku. Byłam cała mokra bo na dworze zaczęło padać. Nienawidziłam deszczu. Weszłam do pokoju mojego brata. Odwrócił się na krześle w moja stronę.
- Mówiłem Ci, że tak będzie - stwierdził.
- Nie zaczynaj - powiedziała i usiadłam na przeciwko.
- Nie zaczynaj? Dlaczego nigdy mnie nie słuchasz? Mówiłem, że tak będzie no ale po co mnie słuchać, prawda?
- Daj spokój - warknęłam a Cas zawarczał.
- Jak tam sobie chcesz. Co Ci powiedział?
- Nie twój interes.
- Jesteś taka sama jak on. Może i wyglądasz jak matka ale charakter masz za nim.
- Coś chyba muszę - stwierdziłam.
Zasnęłam jakąś godzinę po tym.
***
Kiedy się obudziłam wszystko mnie bolało. Byłam przykryta jakimś kocem ale nie ważne. Zrzuciłam go i wyszłam na dwór. Było zimno. Case jak zawsze był przy mojej nodze.Pogłaskałam go i poszłam dalej. Zdawałam sobie sprawę, że jest jeszcze wcześnie ale nie bardzo mnie to teraz obchodziło. Kiedy doszłam zaczęło znowu kropić. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi Rose. Uśmiechnęła się i zaprosiła mnie do środka. Weszłam i usidłam w salonie. Jakieś 20 minut później zjawił się Noc a jego kuzynka magicznie zniknęła.
- Czego chcesz? - zapytał.
- Przeprosić.
Westchnął i usiadł na przeciwko mnie.
- Jeśli chcesz się dostać do mojego ojca to będę Ci potrzebna - stwierdziłam i uśmiechnęłam się.
- Masz jakiś plan? - zapytał.
- Powiedzmy. Ale jest jeszcze wcześnie - stwierdziłam - A do ojca miałeś iść za tydzień jeśli dobrze sobie przypominam.
- I?
- I Może wyszedłbyś z domu i coś z robił?
- To znaczy.
- Chodź - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Doszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce.
- Co chcesz zrobić? - zapytał.
- Możemy pograć w pytania.
-  To dziecinne.
- I co z tego?
- No dobra - zgodził się trochę niepewnie.
- Ja zaczynam. Masz dziewczynę? Jeśli nie to czy jest ktoś taki na kim Ci zależy? I to nie może być Rose - uprzedziłam.
(Noctis?)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

Westchnąłem cicho i delikatnie ją przytuliłem. Lekko się spięła ale na krótko.
- Grace - powiedziałem spokojnie i dość cicho - Nic nie jesteś winna takiej osobie, nic, a nic
- Ale... - chciała zaprotestować
- Żadnych ale - mruknąłem - Jest mi wszystko jedno, czym handluje. Muszę Cię zmartwić, ale dla niego już jest za późno
- O czym ty mówisz?! - wyrwała się
- On jest Yalaya - powiedziałem jakby to była wiadomość o tym, że nie było jej ulubionego ciastka w cukierni
Patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Zacisnęła usta
- Niby skąd to możesz wiedzieć? - zapytała chłodno
- Wiem, jestem pewien, także planuję jechać do niego za tydzień i nie zrezygnuję z tego - powiedziałem nieugięcie
Milczała dłuższą chwilę, widocznie rozważając co powiedziałem. Tak, nie było zbyt dużo dobrych dla niej wieści.
- I co niby chcesz zrobić? Zabić go? - zapytała jakby nie rozumiejąc
- Nie, mam zamiar zabić demona, on zginie sam - odpowiedziałem
" Chociaż z przyjemnością bym go dobił. Na szczęście tam bardziej będzie cierpiał" - dokończyłem w myślach
- On jest niebezpieczny - powiedziała
- Jak praktycznie wszyscy Yalaya - odpowiedziałem
- Nie, mylisz się - odpowiedziała patrząc mi w oczy
- Tak, może jednak się nieco mylę. Nie jest on jednak silniejszy od Władczyni, a ją planuję zabić dzień później - powiedziałem i ruszyłem dalej w drogę powrotną.
- Noc! - usłyszałem głos Grace i mnie dogoniła
- Tak? - odwróciłem się do niej
Nic jednak nie powiedziała.
- Posłuchaj mnie, rób co chcesz. Nie zabronię Ci niczego, ale mogę Ci doradzić co jest lepsze. Masz czas, tydzień, wybierz po której stronie jesteś, a teraz żegnam. Widzimy się jutro, jeśli przyjdziesz - powiedziałem i ruszyłem dalej
Tym razem za mną nie poszła. Stwierdziłem, że tak nawet lepiej, byłem nieco zdenerwowany po tym wszystkim, musiałem ochłonąć. Mam zamiar trzymać się listy i zabijać kolejnych, których pośle mi Mike, nie zrezygnuje z ani jednego. Może to głupi cel, ale nie mam zamiaru odpoczywać dopóki nie wyplewię wszystkich chwastów zwanych  Yalaya.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Popatrzyłam na niego.
-Potem Ci powiem-odezwałam się w końcu.
Kiwnął głową. Dość szybko doszliśmy do następnej osoby na liście.
-Ja biorę chłopka-powiedziałam zanim weszliśmy.
Noc był dość zdziwiony, że wiedziałam o chłopaku. Weszłam do środka. Oboje siedzieli na kanapie i rozmawiali. Wyjęłam łuk i strzeliłam a Noctis zrobił co z tą dziewczyną. Nie byłam pewna co. Kiedy strzeliłam tylko to się liczyło. To i nic więcej. Moje strzały nie były takie jak wszystkie. Moje nie były wykonane z drewna tylko z czarnego obsydianu. Na nich były wyryte białe znaki. Grot i pióra na końcu także były białe. Strzała przeszyła chłopka i zaraz potem magicznie znikła. pojawiła się z powrotem w kołczanie. Case rzucił się na jakiegoś psa, który próbował ugryźć Noc`a. Moje oczy stały się czerwone jak krew. Tak samo oczy Cas`a. Nagle pies stał się ze dwa-trzy razy większy. Jego kły były teraz tak ostre jak stal, a skóra twarda jak żelazo. Rozszarpał tamto zwierze a Noc dokończył to z dziewczyną. Potem szybko wyszliśmy. Miałam dziwne wrażenie, że się zapyta o to z Casem ale jeszcze nie teraz. Wepchnęłam go w drzwi jednego z budynków.
-Słuchaj bo dwa razy nie powtórzę-powiedziałam.-Wczoraj był u mnie ojciec za tydzień mam do niego przyjść. Nie jest to najlepsza wiadomość w moim życiu i byłabym wdzięczna gdybyś o tym zapomniał. Teraz.
Patrzył się na mnie chwilę w milczeniu.
-Niby jak?-zapytał w końcu.
-Nie wiem. Nie ważne-nagle coś sobie przypomniałam.-Wiesz kim jest handlarz śmierci?
-Coś o nim słyszałem ale nie wiem jak się nazywa.
-masz się do niego nie zbliżać-powiedziałam.-On... on jest cholernie niebezpieczny i... i to mój ojciec.
-Co??
-Tak tak. Wiem co myślisz. Mój ojciec po śmierci matki Lyanny zaczął handlować bronią. Właściwie robił to już wcześniej ale na mniejszą skalę. Teraz sprzedaje ją wszystkim. Nie ważne czy ktoś chce zabić jednego człowieka czy zniszczyć cały kraj. Ma taką broń o której nawet Ci się nie śniło-stwierdziłam.-Kiedyś byłam w magazynach. On sprzedaje nawet bomby.
-Co takiego jest w bombach?
-Bomby jądrowe i dużo więcej.
Zamilkł na chwilę.
-Idziesz do niego za tydzień?
-Tak. Muszę. Jestem mu to winna.
-Winna?
-Domyśl się-warknęłam.
Zakryłam twarz dłońmi. Wcale nie chciałam tam iść. Ale to przeze mnie jest teraz sam. Nie ma już matki. Jestem mu to winna i już. Nie ważne o co poprosi albo co mi zrobi. Raczej nie ma nic gorszego od samotności.
(Noctis?)

Od Noctis'a d.c. Jo

- Naturalnie, że potrafię - odpowiedziałem - rodzice uczyli mnie tego odkąd miałem 5 lat.
- To szybko - stwierdziła
Kiwnąłem głową.
- A jeśli chodzi o dzieci..., nie mam wyboru, muszę jeszcze trzy lata niańczyć 15-letnią kuzynkę, która jest śniącą. No i przypominam Ci, że z Tobą rozmawiam - powiedziałem z lekkim rozbawieniem
- No i co z tego? - zdziwiła się
- Skoro ty twierdzisz, że ja jestem stary to ja twierdzę, że ty jesteś dzieckiem - wyjaśniłem
- Jestem prawie pełnoletnia! - zaprotestowała
Wzruszyłem ramionami, a ona prychnęła urażona.
- Oj nie denerwuj się tak - powiedziałem

< Jo?>

Od Jo d.c. Noctis'a

-Jak kto woli ne ? - zaśmiałam się.-Przy okazji mogę wiedzieć ile masz lat ? -grzecznie zapytałam.
-19 za niedługo 20 - wzruszył ramionami.
-Oj stary...stary - poklepałam go lekko po ramieniu.
-Nie jestem stary -zaprzeczył szybko.
-Ja mam 17.Dla mnie jesteś stary.Ostatnio jakieś dzieciaki nazwały mnie staruszką -zaczęłam.-Nienawidzę dzieci - zwęziłam oczy patrząc w przestrzeń.Zaśmiał się.-Umiesz posługiwać się bronią ? ja jedynie marnymi sztyletami....wolę bardziej swoją magię..-westchnęłam.

^Noctis?^

Sean d.c. Eleonory

Spojrzałem na koszulkę i skrzywiłem się lekko po czym na dziewczynę.
- Nic się nie stało - powiedziałem i uśmiechnąłem się, jak to mam w zwyczaju
- Na prawdę? - lekko ją to widocznie zaskoczyło
- Tak.., to trochę moja wina, biegam i nie patrzę przed siebie - powiedziałem
Kiwnęła głową.
- Sean - wyciągnąłem do niej rękę
- Eleonora - odpowiedziała ściskając ją
- Miło mi, mogę w ramach rekompensaty twój numer? - zapytałem z uśmiechem

< El? Wymyśl mi dla siebie jakieś milutkie przezwisko xD>

Od Noctis'a d.c. Jo

Jakoś wielce się nią nie przejąłem. Miałem nieco pracy. Musieliśmy załatwić kolejnego Yalaya. Na Jo wpadłem dopiero w parku gdy wracałem. Zdjęła słuchawki z uszu.
- I jak tam było? - zapytała
- Ale co o chodzi? - zdziwiłem się lekko
- Jak tam z twoją koleżanką? - uśmiechnęła się
Westchnąłem ciężko, zaprzyjaźniła by się z Rosie.
- Polowaliśmy na Yalaya, nic wielkiego - mruknąłem
- Tak, tak - powiedziała drwiąco
- To nie jest moja dziewczyna - mruknąłem zażenowany
- Dobrze, już dobrze - wywróciła oczami
- No właśnie nie do końca ale jak uważasz - westchnąłem cicho

< Jo?>

Od Jo d.c. Noctis'a

Kiedy weszłam do mojego apartamentu już wiedziałam że zapowiada się bardzo nudno.Może i mój apartament jest dość wysoko by widzieć miasto z góry,ale ten widok już mi się dawno znudził.Usiadłam na "kanapie" zamontowanej przy całkiem sporym oknie i spojrzałam w dół na ludzi chodzących bez celu.Następnie zerknęłam na zegarek który leżał obok na komodzie.
18:32
Czas na kolację.Przeciągając się ruszyłam do kuchni gdzie zrobiłam na kolację.
*
Otworzyłam leniwie oczy najwyraźniej znowu usnęłam na kanapie z książką....to po co mi było łóżko ?.Rano po śniadaniu stwierdziłam że zrobię krótki obchód no,ale najpierw ciasteczko jak codziennie rano.Założyłam na uszy słuchawki i zaczęłam biec w kierunku cukierni.Po drodze dostrzegłam Noctis'a z jego "znajomą" kiedy na mnie spojrzał pomachałam do niego z uśmiechem.Zagapiłam się i wpadłam w jakiegoś kolesia.Słuchawki wyleciały mi z uszu.
-Przepraszam - "ukłoniłam się" z uśmiechem.
-Nic się nie stało - podrapał się po głowie.Bez zbędnych słów wbiegłam do pierwszej lepszej cukierni.
-Poproszę to ciastko.....-wskazałam na zwyczajne ciacho z kawałkami czekolady.-O i kawę z mlekiem - dodałam szybko.Po zapłaceniu szybko wybiegłam.Ponownie założyłam słuchawki i zdecydowałam się na rundkę po mieście w końcu trzeba zrzucić ciastko a przy tym mały patrol.

^Noctis?^

Sean Kendrick


Właściciel:   karolina230301
Imiona: Sean
Nazwisko: Kendrick
Rod: --
Wiek: 20 lat
Płeć: Mężczyzna ♂
Stanowisko w Rodzinie: Łowca/Mag

Więcej w zakładce Łowcy, na pełnym profilu >>> 

Od Noctis'a d.c. Jo

- Tak, jasne - powiedziałem pokazując jej na komórce
Zapisała i schowałem telefon 
- Co do zwykłych ludzi... Właśnie po to jesteśmy my, mamy ich chronić - mówiłem dość spokojnie -. nie wszyscy, wtajemniczeni leża już dawno pod ziemią. Cześć jest łowcami.
- Niby kto? - Zapytała patrząc na mnie
- Dużo moich znajomych. Na przykład mój kolega Mike, u niego w rodzinie nie nie było Ani jednego łowcy, teraz jest jednym z lepszych - powiedziałem 
Pokiwała głowa nic więcej nie mówiąc. 
- No nic, ja chyba już pójdę, mam dzisiaj łowy do tego umówiłem się na nie z jedną znajomą. Nie mogę się spóźnić - zauważyłem 
- Cześć - rzuciła
Wolno ruszyłem do domu.

<Jo?>

Od Jo d.c. Noctis'a

Od razu na mojej twarzy pojawił sie ogromny Uśmiech.
-Chętnie - Ruszyłam ZA NIM zrobić Budki gdzie sprzedawali lody.Kiedy zamówiliśmy po lodzie ruszyliśmy na jakas blisko położoną ławkę. Niedaleko bylo widac Też Jezioro po którym pływały kaczki. LUDZIE powoli chodzili przechodząc obok. Biedacy .... Prawie NIKT NIE wie co Dzieje sie na Tym świecie.Nikt Nie Wie Ze moze zginąć ZA Sekunde ... prychnęłam sama do Siebie.
CO? - Przypomniałam sobie ZE obok MNIE siedzi Noctis.Popatrzyłam na niego.
-Myślę Tylko.To Troche Głupie ZE ONI NIC NIE Wiedza na pewno chodziło Tych stworów. Nie większość. Ci którzy sie dowiedzieli juz dawno pewnie Leza Gdzieś zimni na Ulicy - skończyłam loda wyrzucając papierek obok Do kosza. - Dasz Mi swój numer? - Zapytałam po chwili wyciągając komórkę.

^ Noctis? ^

Od Eleonory

Biegłam pięknym, szczególnie o tej godzinie parkiem. Po cichu śpiewałam sobie piosenkę Linkin Park - Numb, którą uwielbiam. Było juz dość ciemno. Jednak w parku było nadal mnóstwo ludzi, najwięcej zakochanych par. Wszędzie ich pełno grr. Raz nawet prawie wpadłam na jakieś dziecko. Dzieci się pilnuje! Ale nie chciałam się już więcej denerwować. Już taka jestem. Wiał lekki wiaterek przez co nie było mi już tak gorąco, ale strasznie zachciało mi się pić. Weszłam do pobliskiej kawiarni. Zamówiłam sobie świeży sok z wiśni. Jak ja uwielbiam owoce. Kiedy tylko kobieta stojąca za ladą podała mi moją szklankę, nie o było się bez pokazania tego jaka jestem niezdarna. Niestety wpadłam i wylałam komuś sok na koszulkę.
- Bardzo przepraszam - krzyknęłam.
<Kto to był?>

Od Noctis'a d.c. Jo

- Co? Nic, nie, nikogo - powiedziałem zdziwiony
- Mhm..., jasne - mruknęła z niedowierzaniem
- Przecież mówię. Po prostu patrzę na wiewiórki... - odpowiedziałem
Prawie wybuchnęła śmiechem.
- Z resztą nie muszę Ci się tłumaczyć - powiedziałem
Ruszyłem dalej czytając wiadomość od Mike.
- A więc to robiłeś... - stwierdziła idąc obok.
- Tia.., już się komórką nie można pobawić? - zapytałem
- Można - odpowiedziała i wzruszyła ramionami.
- A więc właśnie - odpowiedziałem spokojnie
Już miała iść w swoją drogę gdy zaproponowałem.
- to może dzisiaj ja postawię lody co? - zapytałem

< Jo?>

Od Jo d.c. Noctis'a

-Tak to ja....-wybełkotałam otwierając plecak.
-Po co za nim szłaś skoro wiedziałaś że możesz nie dać sobie rady ? - zapytał nagle kiedy grzebałam za lodami.
-Czy to ważne czy zginę dzisiaj czy jutro ? i tak nikt się mną już nie interesuje.A już jeśli to próbują mnie zabić - prychnęłam w końcu znajdując to czego szukałam.Wyciągając loda rzuciłam chłopakowi.-Dzięki za pomoc.Miałam go zjeść,ale masz za fatygę za kimś takim jak ja - mrugnęłam do niego.Zapinając ponownie plecak zarzuciłam go sobie na plecy.
*
Następnego dnia zastanawiałam się co by tu zrobić. Więc ruszyłam w stronę parku. Na pewno nie będę siedzieć jak debil w domu. Przeciągając się usiadłam na ławce z książką w ręce.W oddali zobaczyłam chłopaka z wczoraj.
"Pewnie znowu za czymś gania. Albo podgląda kogoś."-po chwili przyglądania się mu w końcu cicho westchnęłam chowając książkę do plecaka, który prawie zawsze mam przy sobie.Podeszłam wolno do chłopaka.
-Czego tam szukasz ? jesteś jakimś zboczeńcem ? kogo podglądasz ? -zaczęłam wypytywać.

^Noctis?^

Od Noctis'a d.c. Grace

Zaraz po tym pojechałem do domu, bo co innego mi zostało? Jutro kolejna osoba z listy, a potem następna i następna. Po czym przeniosę się na inne regiony Wielkiej Brytanii, a może polecimy z Rose do USA? Mam dwa tygodnie na namysł, a nawet miesiąc, muszę nieco odpocząć.Zaparkowałem w garażu i poszedłem do domu. Wszystkich cholernych demonów i Yalaya miałem dzisiaj po uszy.
- Jak? Założyłaś to zaklęcie? - zapytałem Rose siedzącą w salonie
Napisała coś na kartce i mi podała.
Nie mogę teraz nic mówić bo nie zadziała
Kiwnąłem głową.
- Dobrze, dasz mi dziennik? - zapytałem
Wiem, świetny pomysł, mam dość demonów. Czytam relacje mojej kuzynki mające z nimi związek..., no ale cóż... Podała mi go i zaczęła coś skrobać, przeleciałem wzrokiem parę stron, jednak nie nowych zapisków. Wziąłem od niej notatnik
Miałam ostatnio dość dziwny sen. To ten ostatni zapisany. Było coś o tej twojej dziewczynie... Nie widziałam żadnego demona, zero krwi czy śmierci... Dziwny sen... 
- Ach tak..., przeczytam, zobaczę - odpowiedziałem
Kiwnęła głową. Spojrzałem na zegarek.
- Idź już spać jest pierwsza nad ranem - powiedziałem
Wstała bez słowa i ruszyła na górę. Po chwili zrobiłem to samo.
Leżąc w łóżku jak zawsze zagłębiłem się w lekturę lecz szybko usnąłem.



Następny dzień leciał jak każdy inny. Lista była niezmienna. Jedno skreślone nazwisko więcej i tyle. Jeden demon mniej do zabicia. Następna jest Sophie. W ciągu dnia zdążyłem dowiedzieć się, że jest to aktorka reklam. Widziałem ją parę razy w telewizji, ma mieszkanie w centrum. Ma chłopaka, który nazywa się... Steven Kelly. Stwierdziłem, że dzięki temu zbiegowi okoliczności możemy załatwić ich dwoje jednocześnie. Czyli jutro będziemy mieć wolne jeśli dobrze pójdzie. Wieczorem czekałem na Grace i po chwili się zjawiła, jednak nieco przybita i nieobecna.
- Cześć - przywitałem się
Byłem gotowy więc jedynie wyszedłem do niej. Kiwnęła jedynie głową na przywitanie.
- Coś się stało? - zapytałem
Pokręciła głową. Już chciała iść do garażu ale złapałem ją za rękę.
- Czekaj..., dzisiaj pieszo.., to nie aż tak daleko... - stwierdziłem
Tak więc ruszyliśmy chodnikiem w odpowiednik kierunku. Grace cały czas miała wzrok utkwiony w ziemię.
- Wiesz, że jeśli na prawdę coś się dzieje to możesz mi powiedzieć? potrafię utrzymać tajemnicę - powiedziałem dość cicho.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Przygryzłam wargę. Powiedzieć mu czy nie? Nie.
- Musisz być silny - stwierdziłam i odwróciłam się w stronę okna.
Mijaliśmy stary opuszczony budynek. Ktoś stał na dachu, a na dole był tłum ludzi. Krzyczeli coś a jakaś kobieta płakała. Spojrzałam jeszcze raz na człowieka u góry. Był w średnim wieku i przeciętnej urody. Kasztanowe włosy, piwne oczy, średni wzrost. Pojechaliśmy dalej. Noctis miał w sumie wszystko oprócz rodziców. Miał pieniądze, dom i kuzynkę, a ja nie miałam nic. Nawet mój ojciec mnie nienawidził. Max... Max to Max. Przejeżdżaliśmy właśnie koło mojej sali treningowej.
- Zatrzymaj się - powiedziałam nagle.
Noc zatrzymał się szybko a ja otworzyłam drzwi i wyszłam. Za mną szedł Cas.
- Do jutra - mruknęłam i pobiegłam do wejścia.
Weszłam do środka i zaczęłam strzelać z łuku. Nagle ktoś pociągnął mnie do tyłu i kopnął w brzuch. Zgięłam się w pół. Usłyszałam warknięcie Casa i krzyk tego faceta, który mi to zrobił. Musiał go ugryźć. Podniosłam wzrok i zobaczyłam mojego ojca. Stał tam sam John Samowell Jaime Curren. Zaniemówiłam. Co on tu robił?
- Córko - uśmiechnął się.
- Co tu robisz?
Przede mną stał Case a zza pleców mojego ojca wyszedł tylko trochę mniejszy pies. Był tej samej rasy co mój. Nic dziwnego, że był mniejszy. Jeszcze nie widziałam większego od Casa ale nie ważne. Ten miał na imię Burn i w dzieciństwie spędzałam z nim mnóstwo czasu. Oba psy warczały na siebie.
- Przyszedłem Cię zobaczyć - oznajmił.- Tak dawno się nie widzieliśmy. Jesteś taka jak matka.
- Babcia mówiła, że tylko z wyglądu - stwierdziłam.
- Racja. Podobno masz mój charakter.
- Tak, podobno. Czego chcesz?
- Żebyś wróciła do domu. Jesteś moją córką i jedynym dzieckiem. Poza tym musimy porozmawiać.
- Nie ma o czym.
- Dobrze wiesz, że jest. Przyjdź za tydzień o 18.00. Będę czekał.
Potem zniknął. Uderzyłam pięścią w ścianę. Powinnam coś zrobić. Ale nie zrobiłam. Weszłam na dach. Może gdybym miała kogoś dla kogo byłabym warta więcej niż złamany grosz to bym do niego poszła ale... Ale nie sądzę, że ktoś taki jest. Chociaż może się mylę...

< Noctis?>

Od Noctis'a d.c. Jo

Setient, tego się nie widuje często na ulicy. Do tego z jakąś dziewczyną, no nieźle, jednak z tego co widzę nie był zbyt silny. Rzuciłem w niego kamieniem trafiając prosto w łeb. Był on połączeniem człowieka i jakiegoś zwierzęcia, którego za nic nie umiałem rozgryźć. Rozejrzał się zdezorientowany, dalej trzymając dziewczynę. Gwizdnąłem przeciągle.
- Hej! Zwierzaku! Chodź tu i mnie złap jeśli dasz radę! - zawołałem
Obrócił głowę w moim kierunku, jego czarne oczy zwęziły się. Puścił dziewczynę i ruszył w moim kierunku. Ruszyłem biegiem ale nie moim najszybszym do najbliższego zaułka. Nie miałem zamiaru pozwolić mu zawrócić. W końcu wpadłem w ślepy zaułek. Odwróciłem się i wziąłem do ręki Sgian-Dubh
Nie lubię zbyt ozdobnych rączek, dla mnie mają być po prostu wygodne, a klinga ostra jak brzytwa. Jeśli jej nie zaostrzę nie wyjdę z domu. Po chwili przede mną stanął Setient. 
- Ja Cię nie złapię? - warknął 
Tak..., jak dla mnie najbardziej wkurzające demony. Ponieważ mogą gadać. 
- Jesteś martwy - dodał i rzucił się w moim kierunku. 
Skrzywiłem się zrobiłem to samo. W połowie drogi wyminąłem go, że prawie zderzył się ze ścianą. Zatrzymałem się, zerknąłem na niego przez ramię i pstryknąłem palcami. Poleciała na niego chmara kruków. Zawarczał widocznie wściekły i zaraz umknął, widocznie do swojego właściciela. Ruszyłem wolno z powrotem gdy u końca uliczli zobaczyłem wcześniej już widzianą dziewczynę. 
- Cześć.. - powiedziała nieco niepewnie
Dyskretnie schowałem sztylet. 
- Miałaś szczęście... - stwierdziłem 
- Kim jesteś? - zapytała 
- Noctis... - odpowiedziałem przezornie tylko imieniem - a ty?
- Jo Price - powiedziała jakby nigdy nic
Coś kojarzyłem..., jak każdy ród z okolicy. 
- Ta Price? - zapytałem unosząc brew

< Price?>

Od Jo

Od kiedy moi rodzice odeszli a rodzina którą znałam połowę swojego życia odwróciła się ode mnie trafiłam do małego apartamentu.Mieszkam sama i tak jest lepiej nigdy nie lubiłam kiedy ktoś mi przeszkadza.Wracając.Kiedy wstałam rano i przetarłam oczy stwierdziłam że warto przejść się do sklepu i przy tym poobserwować "ich".
*
Kiedy kupowałam przy kasie zauważyłam jak coś szybko przemknęło obok sklepu. Bez zastanowienia szybko po zapłaceniu wrzuciłam wszystko do plecaka i biegiem ruszyłam w tamtą stronę.
- STÓJ ! - wrzasnęłam kiedy złapałam go w jakiejś alejce...kiedy się odwrócił lekko zdrętwiałam był to Sentient. Ruszył w moim kierunku.
"Lewa...może prawa.....albo.....nie wiać nie można....ok..ok spokojnie....trochę iluzji i wszystko będzie dobrze" - zaczęłam myśleć co by tu zrobić w końcu stworzyłam przed nim iluzję człowieka którą miał się przez chwilę zająć.Lecz tego nie zrobił zamiast tego przyparł mnie do muru.
-Czemu wy wszyscy musicie mieć taki cuchnący oddech - wybełkotałam. Odwróciłam głowę zamykając oczy....czyli tak mam zginąć? Nawet nie zjadłam lodów które kupiłam....

<??>

Powitamy Jo


Właściciel: Hope
Imię: Jo
Nazwisko: Price
Ród: Price'ów
Wiek: 17 lat.
Płeć: Kobieta
Stanowisko w rodzinie: Obdarzona mocą.
Moc: Iluzje.


Witamy Max'a

http://images.buddytv.com/damon-s-best-quotes-/btv/1/600034388/1/590/-1/0.jpg%5C
Właściciel: klew11
Imię: Max
Nazwisko: Grant
Ród: Grant'ów
Wiek: 23
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko w rodzinie: Łowca

niedziela, 17 sierpnia 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

Musiałem jeszcze mimo wszystko iść na łowy. Nie zajęło to dużo czasu, gdyż demon był słaby. Wróciłem do domu około 3 i od razu położyłem się spać.
  •  
Rano, ku niezadowoleniu Rose, podwiozłem ją do szkoły. Wracając wjechałem do sklepu zaopatrzyć się w Monstery, nie miałem ostatnio zbyt dużo czasu by je kupić i zostały nam tylko 4. Zazwyczaj zajmowały jedną półkę w lodówce. A więc kupiłem z 30 puszek przy czym mina kasjerki była bezcenna. Gdy wróciłem wrzuciłem wszystkie do lodówki. Początkowo rozmawiałem z Mike'm, załatwiałem parę spraw. Trzeba było zaplanować wszystko na dzisiaj idealnie. Koleiny Yalaya, którego trzeba zlikwidować to Eric Kendrick. Miał on Ferala, ale w miarę silnego. Był to 7 na liście Yalaya z 15. Spojrzałem na kartkę z listą.Widniały na niej nazwiska, oraz rodzaj demona.
Isabella Williams - Niewolnik 
Alan Harvey - Niewolnik 
Fabien Mason - Słaby Ferel 
Marcus Baker - Słaby Ferel 
Stella Knight - Normalny Ferel 
Vanessa Moore - Normalny Ferel 
Erick Kendrick - Silny Ferel 
Sophie Cox - Silny Ferel 
Steven Kelly - Silny Ferel 
Thomas Allen - Silny Ferel 
Philip Wood - Słaby Sentient 
Alice Carter - Słaby Sentient   
Amanda Young - Normalny Sentient 
John Curren - Silny Sentient i Niewolnik 
Katherinne Hall - Bardzo silny Sentient i Niewilnik
Westchnąłem cicho.  Już prawie połowa za mną..., ale ponad połowa przede mną i to ta gorsza. Za to mam jakąś pomoc..., a nie tylko pomocnicze sny Rosie. Poszedłem odespać noc, obudziła mnie Rosie na obiad. Zszedłem.
- Które godzina? - jęknąłem zaspany jedząc
- 18 - odpowiedziała patrząc na mnie karcąco
- Co?! - od razu przyśpieszyłem po czym popijając Monster'a pobiegłem się ubierać. Po czym wleciałem do piwnicy. Było już jedynie pół puszki energetyka. Przygotowałem sobie ekwipunek i czekałem jedynie na Grace popijając picie. Rozległ się dzwonek. Otworzyłem i ujrzałem właśnie Grace.
- Idziemy? - zapytała
Kiwnąłem głową i podałem jej listę, a raczej jej kopię.
- Co to? - zapytała
- Nazwiska londyńskich Yalaya, a raczej angielskich, są z całej Anglii - odpowiedziałem ruszając do garażu
- Czym jedziemy i gdzie? - zapytała
- Samochodem, do salonu fryzjerskiego moment... - powiedziałem i wyciągnąłem kartkę i podałem jej
Kiwnęła głową, po przeczytaniu. Wszedłem do garażu, w którym stał Mercedes-Benz CLA
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/73/Mercedes-Benz_CLA_200_AMG_Line_%28C_117%29_%E2%80%93_Frontansicht%2C_10._Juli_2013%2C_M%C3%BCnster.jpg/1280px-Mercedes-Benz_CLA_200_AMG_Line_%28C_117%29_%E2%80%93_Frontansicht%2C_10._Juli_2013%2C_M%C3%BCnster.jpg
Grace aż opadła szczęka. 
- Rodzice zostawili mu duży spadek i małe długi, więc czemu mam nie korzystać z nich i z prawa jazdy? - zapytałem wsiadając i odpaliłem silnik
Grace zaraz wsiadła i wyjechaliśmy. 
Po godzinie byliśmy już na miejscu. Zaparkowałem i wysiadłem. Grace zrobiła to samo. Zamknąłem samochód i ruszyłem do salonu. 
- Chcesz tam tak po prostu wejść? - zapytała 
- Owszem, może przy okazji mnie ostrzygą i tak planowałem iść do fryzjera - powiedziałem jakby nigdy nic
Weszliśmy więc do środka. Od razu naskoczyła nas recepcjonistka. 
- Byli państwo umówieni? - zapytała
- Oj..., proszę przekazać panu Kendrick, że czeka na niego Noctis Black, na pewno znajdzie chwilkę - powiedziałem 
Kobieta kiwnęła głową i zrobiła jak powiedziałem. Po chwili zjawił się Kendrick, z promiennym uśmiechem. Wzrok Grace mówił: " To jest Yalaya?". 
- Witam! Ach! Panie Black, czekałem na Pana! - zawołał jakbyśmy byli starymi znajomymi 
- Miałem taką nadzieję - powiedziałem wstając 
- Zapraszam za mną do biura - powiedział i ruszył wolno na zaplecze
Ruszyłem za nim lecz Grace złapała mnie za rękę. 
- Chcesz za nim iść? - zapytała 
- Tak, chodź - powiedziałem ruszając dalej
Niepewnie poszła za mną. Weszliśmy do obszernego pokoju. 
- Załatwiłeś już wielu, ale... - zaczął Kendrick
- Ale ty jesteś wyjątkowy, twój Surari jest najsilniejszy i niepokonany i na pewno zginę, tak, tak, już to słyszałem - skrzywiłem się z niesmakiem 
 Warknął wręcz wściekły i gwizdnął. Z drugiego pokoju wyleciał pies, nie miał oczu i wyglądał jak cały stworzony z włosów. Rzuciłem w niego odruchowo sztyletem... Jednak włosy się rozproszyły i sztylet przeleciał. Odskoczyłem ponieważ uderzył by we mnie. Zaraz zawrócił wydając dźwięki podobne do warczenia. Koło mnie pojawił się płomienny tygrys. Kendrick lekko pobladł.
- Przecież to... - urwał
- Tak, tak, wiem żywiołak. Ich się nie da kontrolować, trzeba wielkiej mocy. To też słyszałem - mruknąłem znudzony
Mój tygrys rzucił się na demona i zaczął go rozszarpywać. Ten wył, skomlał i piszczał. Eric już chciał się wycofać ale strzeliłem rewolwerem tuż przed nim. 
- A ty dokąd? - zapytałem 
Rzucił się panicznie do drzwi więc po prostu przestrzeliłem mu łeb zostawiając plamę krwi na ścianie.
- Tak głupi jak wszyscy - mruknąłem złapałem Grace za rękę i ruszyłem do wyjścia.
Ona jednak lekko zamurowana, widocznie zdziwiona, że to już koniec ruszyła za mną. Po chwili byliśmy już w samochodzie. 
- To był żywiołak? - zapytała po 10 minutach jazdy
- Tak - odpowiedziałem spokojnie patrząc na drogę - Duch ognia 
- A ty go kontrolowałeś? - zapytała patrząc na mnie
- Tak, dokładnie, sam go wezwałem - odpowiedziałem równie spokojnie jakby nigdy nic patrząc na drogę.
Gdy prowadzę ciężko wyprowadzić mnie z równowagi.

< Grace?>

Od Grace d.c. Noctis'a

Wyszłam na dwór i odetchnęłam z ulgą. Nie lubiłam o sobie opowiadać. Właściwie to nigdy nie lubiłam za dużo mówić. Teraz Max. Zaczęłam iść ulicą aż dotarłam do dużego lokalu na jej końcu. Mężczyźni, którzy stali na wejściu przepuścili mnie bez słowa. Przeszłam przez pomieszczenie pełne ludzi. Na samym końcu były duże dębowe drzwi, które ni jak tu nie pasowały. Weszłam do środka a za mną Case. Max jak zawsze siedział za biurkiem i rozmawiał z Ethanem.
-Jak tam dzisiaj?-zapytałam.
-Dobrze-odpowiedział chłopak.
Max popatrzył na niego z potępieniem w oczach. Cóż nie za bardzo go lubił.
-Byłaś u Noctis`a Black`a-to nie było pytanie tylko raczej stwierdzenie.
-Tak i co z tego?
-Teraz będziesz polowała z nim a co z nami? Zostawisz nas samych?-jego głos był wyjątkowo chłodny.
-Nie. Będę polowała z nim ale stawie się na każde wezwanie a teraz lecę już.
Wyszłam szybko i poszłam do Ruben`a.
-Co ty tu robisz tak późno?-zapytał.
-Nie ważne-mruknęłam.
-Ciężki dzień?
-Ciężki to będzie dopiero jutro-stwierdziłam.
(Noctis?)

piątek, 15 sierpnia 2014

Przywitajmy Felix'a

fdklgmnskldfmgsdk
Właściciel: karolina230301
Imiona: Felix Lucas Arthur ( Jeśli chcesz go wkurzyć mów mu Luck)
Nazwisko: Evans
Ród: Evans'ów
Wiek: 16 lat
Płeć: Mężczyzna ♂
Stanowisko w Rodzinie: Właściwie to wszystko w jednym  gdyż jest ostatni z rodu.
Moc: Potrafi przejąć kontrolę nad demonem bez żadnych trudności oraz z trudem nad ludźmi. Potrafi także rozmawiać z demonami, ale raczej nie używa tego.

Więcej w zakładce Łowcy, na pełnym profilu >>>

czwartek, 14 sierpnia 2014

Od Noctis'a d.c. Grace

Dobrze, mój ród nie jest najlepszy pod słońcem, ale tego się nie spodziewałem. Mimo, że nie jedna osoba z mojej rodziny zabiła także człowieka, to nigdy niewinnego i bezbronnego... Jak już był to Yalaya, chociaż też dla większości jest to niedopuszczalne.
- Wracając do Yalaya - powiedziałem i natychmiast zakryłem niepewność uśmiechem - Sam miałem to już wcześniej zaproponować, ale cóż... Mam nadzieję na owocną współpracę
Odpowiedziała skinieniem głowy.
- Więc tak, może zacznijmy od jutra, nie mam kiedy przedstawić Ci moich informatorów, ale mamy już listę wszystkich Yalaya w Londynie. Do dzisiaj uskuteczniłem już czterech... i zostało mi ich jedenastu. Możesz przyjść około 19 - powiedziałem wstając
- Mam tu chyba coś do powiedzenia? - zapytała
- Naturalnie. To było po prostu nieco organizacji. Możesz mnie pytać o co chcesz, a ja postaram się zadowolić Cię odpowiedzią - powiedziałem
Też wolno wstała.
- Chyba na dzisiaj już wystarczy - stwierdziła
Przytaknąłem skinieniem głowy.
- Zaprowadzę Cię do wyjścia - powiedziałem i ruszyłem korytarzem.
Pożegnałem Grace i zamknąłem za nią drzwi. Odetchnąłem z ulgą, że już po ten durnej rozmowie, która do niczego nie prowadzi.

< Grace?>